Ona / Her

Ta depresja. Ona, bo przecież nie ja. Obce ciało we mnie, z bardzo konkretną narracją:

Jestem wypaczeniem, Jestem karykaturą samej siebie, Toczącą się po ulicach kobietą w średnim wieku, Chorą psychicznie, Brzydką, Odrażającą, Obleśną. Lepiej żebym siedziała w domu, Uwolniła świat od swojego widoku, A nie daj boże jeszcze mnie ktoś rozpozna, i Pomyśli, co się z nią stało, kiedyś była ładna, a teraz? Mój boże co to jest?…

Ona mówi dalej: byłaś ładna, byłaś zgrabna, byłaś mądra, byłaś błyskotliwa. Teraz nie potrafisz się skupić, nie pamiętasz, nie klei się rozmowa z tobą, wszystko cię dużo kosztuje, do niczego się nie nadajesz. Jesteś tak przegrana, że nawet zabić się nie potrafisz.

Widzisz, depresja to nie tylko łóżko, zaniedbana higiena, dużo snu i wielka pustka. Depresja ma głos – cichy, niszczycielski. Lubi idealizować przeszłość i porównywać ją do zdewastowanej teraźniejszości, która wypada blado, jeśli nie tragicznie. Depresja jest czarno-biała, nie toleruje szarości. „Czas twojej chwały bezpowrotnie minął”, syczy do ucha, bezlitosna dla małych osiągnięć i momentów przyjemności.

Tymczasem to, co każdy psychiatra mówił mi na początku, to „podejście kroczek po kroczku”. Depresja chce zjeść słonia w całości; terapia mówi: po kawałeczku. Małe sukcesy, małe kroki, czasem dreptanie w miejscu, lecz nie wstecz; niskie oczekiwania. Wstałaś. Wzięłaś prysznic. Wyszłaś z psem. Napisałaś tekst. Yeah!

Depresji mówię: albo idziemy po mojemu, albo wypierdalaj.

This depression. She, because not me. A foreign body in me, with a very specific narrative:

I am a perversion, I am a caricature of myself, a middle-aged woman wandering the streets, a mentally ill, ugly, repugnant, slutty. It’s better that I sit at home, Free the world from my view, in case someone else saw me, and thought what happened to her, she was beautiful once, and now? My God, what is this? …

The depression goes on: you were pretty, you were fit, you were smart, you were brilliant. Now you can not concentrate, do not remember, do not stick to the conversation, everything costs you a lot, you are not good for anything. You are so lame that you can not even kill yourself.

You see, depression is not just a bed, neglected hygiene, a lot of sleep and a great emptiness. Depression has a voice – quiet, destructive. She likes to idealize the past and compare it to the devastated presence, which seems pale, if not tragic. Depression is black and white, it does not tolerate gray. „The time of your glory has gone forever,” she hisses in the ear, merciless for small achievements and moments of pleasure.

Meanwhile, what every psychiatrist told me at the beginning is the „step-by-step approach”. Depression wants to eat the whole elephant; therapy says: bit by bit. Small successes, small steps, sometimes tilting in one place, but not backwards; low expectations. You’re up. You took a shower. You walked the dog. You wrote the text. Yeah!

I say to depression: either go my way or get the fuck out.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.