200 stron / 200 pages

(ENG.below) A więc nadeszła ta wiekopomna chwila! Właśnie skończyłam pisać 200 stronę tego bloga (200 stron w moich notatkach, nie mylić z liczbą wpisów). Objętość bliska książce, ale kto chciałby wydawać pieniądze na lekturę „nie mogę tego czytać, za ciężkie“, „nie mogę tego czytać, taki smutek mnie ogarnia“, „nie mogę tego czytać, bo czuję się bezradna, a tak bardzo chciałabym ci pomóc“, „nie mogę tego czytać, bo zbytnio się przejmuję“, i tak dalej. Czasem myślę, że – gdybym wydała książkę w oparciu o bloga – to ja musiałabym dopłacać czytelnikom za potencjalne szkody emocjonalne.

A jednak, taka między jednym a kolejnym uśmiechniętym selfie jest moja rzeczywistość. Ciężka, depresyjna, gorzka i pełna rozczarowań, czasem – beznadziejna. Mam jednak nadzieję, że swoją autentycznością i poczuciem humoru czynię ją dla was bardziej znośną. Choć bezustannie wisi nade mną pytanie: kto – i po co – mnie czyta.

Oczywiście, 200 stron to na tyle dużo, że jestem także dumna i podekscytowana; marzę o spotkaniu, by wypytać was o ulubione wpisy, ulubione cytaty czy rysunki. Tymczasem muszę zadowolić się wypowiedzią sąsiadki: „Czy te rude włosy to peruka? Pani to się tak zawsze ubiera, no…widać od razu, że artystka“. Artystka Bolesna, Smutnawa Szansonistka, Mezzosopran Depresji, Surrealistyczna Rzeźbiarka Słów.

Jeśli macie ochotę podzielić się ze mną waszym „po co“ wobec tego bloga, piszcie śmiało w komentarzach.

No i tworzymy dalej!

PS. Otrzymałam dziś informację, że moje prace plastyczne będą wystawiane w ramach aukcji dzieł sztuki. Ha!

So, at last this breakthrough moment has come! I just finished writing 200 pages of this blog (200 pages in my notes, not to be confused with the number of entries). Volume close to the book, but who would like to spend money reading something that is seen as „I can not read it, too heavy”, „I can not read it, this sadness overwhelms me”, „I can not read it because I feel helpless and I would love to help you so much”,” I can not read it because I care too much „; „I have no words so I send you a hug” … and so on. Sometimes I think – if I published a book based on a blog – then I would have to pay the readers for potential emotional damage.

And yet, what stands between the colorful foto and the next smiling selfie is my reality. Severe, depressive, bitter and full of disappointments, sometimes – hopeless. However, I hope that with my authenticity and sense of humor I make it more bearable for you. Although the question constantly bothers me: who – and why – reads my texts.

Of course, 200 pages are so much that I’m also proud and excited; I dream about a „meet the author“ meeting, to ask you about your favorite entries, favorite quotes or drawings. In the meantime, I have to cheer for the neighbor’s statement: „Is this red hair a wig? You always dress like that, well … one can see straightaway that you are an artist „. Melancholic Pieta, Sad Singer, Mezzosopran of Depression, Surrealistic Sculptor of Words.

If you would like to share your „why do I read it” with me, write please in the comments.

And let’s move on to creating!

PS. I received today the information that my artwork will be exhibited as part of the auction of works of art. Ha!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.