Banalny feniks / A trivial phoenix

(ENG/below) Lawirując między dawkami antypsychotyków i antydepresanta, próbuję na trzeźwo przeżyć z dnia na dzień. Prawie mi się udaje, może z wyjątkiem tego, że jestem potwornie zmęczona, a wieczorami nadal nachodzą mnie derealizacje. Moje oczy kierują się wtedy do wewnątrz i każą mi patrzeć na ostatnie kilka lat, sugerując, że będę musiała przejść ten czas jeszcze raz, jednakże setki razy bardziej zmęczona, znużona, osłabiona.

To jednak jakiś postęp, móc patrzeć wstecz z pewnego dystansu; widzieć pasma depresji przetykane przez epizody psychotyczne i maniakalne erupcje; widzieć siebie, która powstaje wciąż i znowu, jak jakiś banalny feniks z popiołów, wielokrotnie znokautowana, lecz nigdy do końca. „Nie wstawaj, bo zabiję!” – grozi jeden pan drugiemu panu w filmie. A ja jednak wstaję, co więcej, potrafię nawet się zaśmiać,

może tylko trochę gorzko i spluwając krwią.

Manipulating doses of antipsychotics and antidepressant, I try to survive sober day by day. I’m almost successful, except maybe that I’m terribly tired and in the evenings I’m still derealizing. My eyes then turn inward and make me look at the last few years, suggesting that I will have to go through this time again, however, hundreds of times more tired, weary, weakened.

However, it is some progress, to be able to look back from a certain distance; see the bands of depression interwoven by psychotic episodes and manic eruptions; to see myself rising again and again, like some banal phoenix from the ashes, repeatedly knocked out, but never to the end. „Stay there or I’ll kill you!” – threatens one man the other in the film. And I get up, moreover, I can even laugh,

maybe just a little bitterly and spitting with blood.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.