bez powrotu / no return

(ENG.below) Nie ma powrotu do „sprzed”. Rzeczywistość się zmieniła, dostosowuję się do niej powoli, pomagając sobie Seroquelem na noc i jednym, dwoma Lorazepamami do południa. Nie ma godziny, w której nie myślałabym o Chorej Osobie. Cieszą mnie drobne sprawy. Moja kolejna sztuka znalazła reżysera, namalowałam dziś pierwszorzędny obraz w atelier, przepłynęłam wczoraj kilometr kraulem, spotkałam się z przyjaciółką i odkryłam, że lek, jaki zażywa, a który nie jest już lokalnie dostępny, można kupić w Polsce. Udaje mi się medytować co wieczór, a moja wyobraźnia bardzo mi w tym pomaga, tworząc poruszające, wspierające obrazy i zapewniając mnie, że choć w taki sposób coś mogę zrobić. Wysnuwam więc z serca kwiaty, kwiatowe altanki, kwieciste kokony, kocyki, skrzydła, drobne ptaszki, motyle, delikatne promienie słońca, powiewy ciepłego wiatru, żeby tylko Chorej Osobie lepiej i spokojniej, mniej boleśnie się spało. Jestem fizycznie bardzo daleko, ale psychicznie, co wieczór, staram się być najbliżej jak potrafię. Jesteśmy też w kontakcie w ciągu dnia. W piątek pierwszy dzień terapii w szpitalu.

Wciąż nie mogę uwierzyć, że udaje mi się przechodzić przez tą sytuację bez epizodów psychotycznych. Stres postanowił zamieszkać gdzie indziej; jest bardziej w moim ciele, rano – w żołądku, wieczorami w mięśniach. Czuję się obolała jak nigdy dotąd, jednocześnie – bardzo trzeźwo i racjonalnie myśląca. Mam zarazem mniej do powiedzenia. Niepewność łatwo zagadać, a mi jakoś brakuje słów.

There is no return to „before”. Reality has changed, I adapt to it slowly, helping myself with Seroquel for the night and one or two Lorazepams in the morning. There is no hour when I would not think about how a Sick Person is. I enjoy and I am happy with small things. My next play found a director, today I painted a very good image in an atelier, I swam a kilometer the crawl yesterday, met my friend and discovered that the medication she is taking and which is no longer available locally can be bought in Poland. I manage to meditate every evening, and my imagination helps me a lot, creating moving, supportive images and assuring me that at least in this way I can do something. So I draw flowers from my heart, flower gazebos, floral cocoons, blankets, wings, small birds, butterflies, gentle rays of the sun, gusts of warm wind, so that only the Sick Person will sleep better and calmer, sleep less painfully. I am physically very far but mentally, every evening, I try to be as close as I can. We are also in contact during the day. On Friday, the first day of therapy in the hospital.

I still can’t believe I’m able to get through this situation without psychotic episodes. Stress decided to live elsewhere; it’s more in my body, in the morning – in my stomach, in the evenings in my muscles. I feel sore like never before, at the same time – very sober and rational thinking. I just have less to say. Uncertainty is easy to talk about, and somehow I lack words.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.