bokser na emeryturze / a retired boxer

(ENG.below) Tego nie przewidziałam.

Za długo brałam opiaty.

Teraz, kiedy redukuję ich dawkę, przeżywam głównie niepokój. Postanowiłam przerzucić się na słabsze leki, a potem i te całkowicie odstawić. Na razie w zasadzie tylko po tabletce czuję się spokojna i pogodzona z rzeczywistością. Kiedy jej nie biorę…zaczynam się bać, wielu rzeczy: koronawirusa, podróży do Polski, o zdrowie moich najbliższych, o to, na co pozwoli mi mój niewydolny kręgosłup, co będę w stanie robić, a czego nie… Zaskoczyło mnie to, bo od Lorazepamu/Temesty się nie uzależniłam, a widywałam w szpitalu psychiatrycznym wiele osób, którym się to przytrafiło.

Jako że tu, gdzie mieszkam, jest ostatnio codziennie ponad 30 stopni, ratują mnie wieczorne spacery. Wysiłek fizyczny zawsze mi pomagał w radzeniu sobie ze stresem. Teraz nie mogę biegać, nie wolno mi pływać, ale nikt nie zabronił mi  szybko maszerować i zanurzać się w zimnej rzece. Niepokoi mnie poniedziałkowa wizyta u osteopaty. A co, jeśli mi nie pomoże?…Nie dam rady podróżować do Polski w tym stanie, w jakim aktualnie jestem. Owszem, mogę już chodzić, ale dłuższe siedzenie odpada – poza tym podróży w najbliższym czasie zabronił neurochirurg. Boję się, że koronawirus pokrzyżuje mi plany.

Lecz przede wszystkim boję się powrotu choroby psychicznej. Uświadamiam sobie, trzeci tydzień bez symptomów, jak bardzo niewolniczo jestem z nią związana na co dzień. Zawsze przy sobie leki. Nigdy nie wiem, kiedy uderzy i w jakiej formie. Nie wiem, na jak długo mnie uziemi. Życie pod stałym napięciem. Przez ostatnie trzy tygodnie przeczytałam ponad 40 książek sensacyjnych, kryminałów i powieści szpiegowskich – bez symptomów mogę się skupić, i od razu pomyślałam, że mogłabym nawet w jakimś stopniu wrócić do pracy…Czuję się chwilowo jak bokser na emeryturze, który jednak wie, że mimo wszystko będzie musiał wrócić na ring.

I did not predict this.

I’ve been taking opiates for too long.

Now, when I’m cutting back on their dose, I’m mostly anxious. I decided to switch to weaker drugs, and then discontinue these completely. So far, only after taking a pill I feel calm and reconciled with reality. When I don’t take it … I start to fear many things: coronavirus, traveling to Poland, for the health of my loved ones, what my inefficient spine will allow me to do, what I will be able to do and what not … I feel surprised because I didn’t get addicted to Lorazepam / Temesta, and I saw many people in a psychiatric hospital who did.

As it is now over 30 degrees every day where I live, evening walks save me. Exercise has always helped me cope with stress. Now I can’t run, I’m not allowed to swim, but no one forbade me to march quickly and plunge into the cold river. I am concerned about the Monday visit to the osteopath. What if she doesn’t help me? … I won’t be able to travel to Poland in the state I am in now. Yes, I can walk, but longer sitting is out of the question – besides, travel was forbidden in the near future by a neurosurgeon. I am afraid that the coronavirus will thwart my plans.

But most of all, I fear the return of the mental disease. I realize, the third week without symptoms, how slavishly I am bond with it every day. Always take your medication with you. Never know when it will hit and in what form. I don’t know how long it will ground me. Life under a constant tension. Over the last three weeks I have read over 40 thriller books, detective stories and spy novels – I can focus without symptoms, and I immediately thought that I could even go back to work to some extent … For the moment I feel like a retired boxer who knows he will have to come back to the ring anyway.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.