Ból zepsutego mózgu / Pain of the broken brain

(ENG.below) Siedzę właśnie przed komputerem, wszystko mnie boli – moje ciało, moje myśli, emocje, które nie dają mi spokoju. Tęsknię za swoją dawną obsesyjną miłością, w sposób nieopisywalny; rozdarta podwójnie – tęsknotą za nią i jednocześnie wstydem i żalem, że właśnie to przeżywam. Przecież wiadomo, że to maniakalne urojenie. Wiadomo, że nic nas nie łączy. Wiadomo, że nie widzieliśmy się kilka lat, i każde z nas dwojga zrobiło wszystko, żeby zapomnieć. Żyjemy z kimś innym, śmiejemy się i kochamy z kimś innym, nie ma już niczego, do czego można by wracać, bo i w kilka miesięcy znajomości nic poza ogniem nie zbudowaliśmy. Ten ogień, mimo wszystko i wbrew wszystkiemu, wraca i pożera moje serce, mój umysł. Oczadziała od dymu mogę tylko powtarzać: to minie, to minie, to minie…

Kolejnego napadu tych samych uczuć i myśli dostaję na basenie. Doprawdy, musi być to miejsce szczególne, bo zdarza mi się to tutaj kolejny raz. Najpierw przypływa niepokój – uogólniony, nie „przyczepiony” do żadnego zdarzenia, odklejony od „tu i teraz” (przecież jest dobrze, jestem na saunach, mój kochający mąż odpoczywa obok…). Następnie, jak to tłumaczył mój psychiatra, niepokój znajduje „obiekt” (u ludzi zdrowych psychicznie ten proces dzieje się odwrotnie – bodziec-reakcja emocjonalna). Zaczynają się gorączkowe myśli: może powinnam teraz być z kimś innym, gdzie indziej, cieszyć się jego bliskością, to jego wybrałam, byliśmy szczęśliwi…Resztka zdrowego rozsądku reaguje: to tylko ta pieprzona choroba, to pieprzona choroba…I dostaje kontratak: tak? A może wszyscy psychiatrzy i twój mąż się mylili, to była miłość twojego życia, to właśnie jest zdrowa część, nie chora, jesteś otumaniona lekami, nie rozróżniasz już, manipulują tobą…Zaczyna mi się wydawać, że wszyscy na basenie to statyści, uczestniczący w jakimś show na mój temat, i już wiem, że jest bardzo źle.

Zawsze mam przy sobie leki. Zawsze. I wyobraź sobie, że pół godziny po ich zażyciu jest już po wszystkim. Jestem urealniona, ugruntowana, w kontakcie. Nie chcę do nikogo wracać, nigdzie się nie wybieram. Jestem tylko bardzo zmęczona.

Jeśli natkniesz się gdzieś na giełdę mózgów, pamiętaj, że szukam.

 

I’m sitting in front of the computer, everything hurts – my body, my thoughts, emotions that do not give me peace. I miss my old love in an indescribable way; torn twice – by longing for him and at the same time by shame and regret that I’m experiencing this. It is known that this is a manic delusion. We know that nothing connects us. We know that we have not seen each other for several years, and each of us has done everything to forget. We live with someone else, we laugh and love with someone else, there is nothing more to go back to, because in a few months of acquaintance, we did not build anything other than fire. This fire, despite everything and against everything, returns and devours my heart, my mind. I can only repeat: it will pass, it will pass, it will pass …

I get another attack of the same feelings and thoughts in the aquapark. Really, it must be a special place, because it happens here again. First anxiety arises – generalized, not „attached” to any event, far from „here and now” (after all all is good, I am in saunas, my loving husband rests next to me …). Then, as my psychiatrist explained, anxiety finds an „object” (in the case of people who are mentally healthy this process goes the opposite: stimulous-emotional reaction). Feverish thoughts begin: maybe I should be with someone else now, somewhere else, enjoy his closeness, I chose him, we were happy … The rest of common sense reacts: it’s just this fucking disease, it’s a fucking disease … And its gets a counterattack: oh really? Or maybe all psychiatrists and your husband were wrong, it was the love of your life, it is the healthy part, not sick, you are bemused with drugs, you do not distinguish, they manipulate you … It seems to me that everyone at the pool are dummies, participating in some show about me, and I already know that it is very bad with me.

I always have medications with me. Always. And imagine that half an hour after taking them it’s all over. I am here and now, grounded, in touch.

If you come across a brain fair somewhere, remember that I seek one.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.