Boli w sobie / Hurts in itself

(ENG.below) Kiedy zdrowa osoba dobrze rozpoczyna dzień, jest wypoczęta, zmotywowana, ma plan, wypiła dobrą kawę…wyobrażam sobie, że tylko coś naprawdę wrednego z zewnątrz może jej popsuć szyki.

Kiedy chronicznie chora osoba dobrze rozpoczyna dzień, jest wypoczęta, zmotywowana, ma plan, wypiła dobrą kawę…coś naprawdę wrednego może jej zrobić jej własny mózg. 

Początek był wyjątkowo dobry. Pojechałam do miasta po artykuły malarskie (nowy projekt scenograficzny dla teatru). Gdy wróciłam, już coś zaczęło się święcić; miałam wrażenie, że walczą we mnie dwa stronnictwa. Pierwsze: Stronnictwo Połóż się, bo Nic nie ma Sensu. Drugie: Stronnictwo Zapierdalamy ile Wlezie, żeby tylko odsunąć Stronnictwo Pierwsze od władzy. Zmieniłam pościel, umyłam okna w czterech pomieszczeniach, przygotowałam trzy prania i poczułam, że dalej już nie dam rady. Położyłam się i już było z górki, w rytmie szybkiej zmiany faz, czyli mniej więcej w godzinę od „myję okna” do „daj mi umrzeć”.

Nie znam się na Twojej depresji, wiem, że u każdego przebiega trochę inaczej; u mnie zresztą też ma co najmniej kilka twarzy. Dziś zaprezentowała prawdziwą kolekcję: „Nie mam siły wstać”, „Mówię strasznie cicho, bo nie mam siły mówić”, „Błagam, chcę zniknąć”, „Pomóż mi, by mnie już nie było”, „Niech już się skończy dzień, dlaczego ciągle jest jasno” „Niech to wszystko już się skończy, bo nie jestem w stanie znieść życia”. Do tego płacz – rzadkość – ale tak strasznie mnie wszystko bolało w sobie. Nie fizycznie, to inny ból.  „Boli w sobie” – to bardzo trafne określenie. To „w sobie” to ani nie głowa, ani nie mózg, ani serce, bardziej…coś obok. Jakby sam fakt istnienia – on boli. Jest nie do zniesienia i nie da się ukoić ani racjonalnymi zdaniami, ani pragmatycznym myśleniem, ani planem na jutro. Powiedzenie, że będzie dobrze, też nie działa, bo jesteś świadoma, iż chorujesz chronicznie, i po każdym „dobrze” będzie kolejne „źle”. Sytuacja bez wyjścia. Zaciskasz zęby, starasz się odsuwać myśli samobójcze/autoagresywne i modlisz się do samej siebie, by przetrwać tę chwilę.

Mąż zaordynował Lorazepam, po którym momentalnie zasnęłam. Obudziłam się w stanie pozwalającym na pisanie.

Odmiana choroby dwubiegunowej z szybką zmianą faz oznacza, że nic nie stoi na przeszkodzie, by jutro rozpierała mnie energia.

Albo płacz, by to wszystko się skończyło.

Zobaczymy, co wylosuję na sobotę.

When a healthy person starts the day well, she is rested, motivated, has a plan, drank good coffee, I assume that only something really nasty from the outside can ruin her good mood.

When a chronically ill person starts the day well, she is rested, motivated, has a plan, drank good coffee … her own brain can turn everything around, within minutes, to something really ugly.

The beginning was exceptionally good today. I went to the city for painting supplies  (a new stage design for the theater). When I returned, something was already building up; I had the impression that two parties were fighting in me. First Party: Better Lie down, because Nothing makes Sense. Second Party: We will be pushing things Forward as much as possible just to remove the First Party from power. I changed the bedding, washed the windows in four rooms, prepared three washes and, in the end, felt that I could not cope anymore. I lay down and it started to go downhill very quickly, in a rhythm of rapid phase change, which means about an hour from „washing windows” to „let me die”.

I don’t know about your depression, I know that everyone’s is a bit different; mine also has at least a few faces. Today she presented a real collection: „I have no strength to get up”, „I speak terribly quietly because I have no strength to speak up”, „I am begging you, I want to disappear”, „Help me to be gone”, „Let the day be over why it’s still bright „” Let it all end, because I can’t stand life. ” Plus crying – a rarity – but it hurt so badly. Not physically, it’s a different pain. „It hurts in itself” – this is a very apt term. This „in itself” is neither a head, nor a brain, nor a heart, more … something next to it. As if the very fact of existence was hurting. The pain is unbearable and cannot be soothed by rational sentences, pragmatic thinking or a plan for tomorrow. Saying that it will be okay doesn’t work either, because you are aware that you are chronically ill, and after each „ok” there will be another „bad again”. Situation without a solution. You clench your teeth, try to push away suicidal / self-aggressive thoughts and pray to yourself to survive this moment.

My husband ordered Lorazepam, after which I fell asleep immediately. I woke up in a state good enough to write.

A variation of bipolar disorder with a rapid change of phases means that nothing prevents me from bursting with energy tomorrow.

Or cry for another day to end.

We will see what lot I will draw for Saturday.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.