Bomba / The bomb

(ENG.below) Poszłam wczoraj na kawę z moją najlepszą koleżanką, z którą poznałyśmy się w klinice podczas mojego pierwszego w niej pobytu. Mija pięć lat od początku naszej znajomości. Z. przeszła długą drogę od uzależnienia i głębokiej depresji do kwitnącej, pracującej i twórczo aktywnej kobiety w jasnym mieszkaniu na poddaszu. Gratulowałam jej, doceniając wysiłek i upór, który doprowadził ją do miejsca, w jakim jest teraz, na co ona powiedziała coś, co bardzo mnie zaskoczyło: „Nie czuję, jakby to była moja zasługa. Choroba spada na ciebie i jesteś wtedy bez winy. Odchodzi, i również nie jest to twoim osiągnięciem.”

Od wczorajszego wieczora znów zaczął zasłaniać mnie welon depresji. Myślałam o tym, co dzieje się w Polsce – a w szczególności o parze, która przyniosła materiały wybuchowe na Marsz Równości w Lublinie. Przeczytałam, że zaproszeni do studia dwaj prawicowi politycy powiedzieli publicznie, że była to reakcja na prowokację, jaką czynią środowiska LGBT, organizując marsze. Nie byłam wściekła. Byłam zdruzgotana. Na tych dwóch panów ktoś głosuje. Ktoś, kogo możesz spotkać na ulicy, w sklepie, na stacji benzynowej, twój sąsiad, może nawet krewny – który uważa, że przemoc jest adekwatną odpowiedzią na różnorodność. Świat przestaje być bezpiecznym miejscem, a bezpieczeństwo to coś, czego chory psychicznie niezwykle potrzebuje. Nie potrafię pomieścić tego, co wczoraj usłyszałam; nie potrafię się w tym świecie odnaleźć. I choć mój mąż zachęca mnie do wtulenia się w niego i skupienia na nim oraz na naszym słodkim psie, mam wrażenie, że byłby to tylko wygodny eskapizm. Że bardziej prawdziwe jest cierpliwe znoszenie tej niewygody, jaką jest uświadomienie, że świat NIE JEST bezpiecznym miejscem. Co z tego wyniknie, nie wiem. Na razie czuję, jakby ktoś podłożył mi nogę; leżę na plecach i majtam nogami jak bezbronny żuk.

A przecież tyle zniosłam, tyle przetrzymałam, tyle razy przetrwałam…

Pewnie przetrwam i to. Ale jaka wyjdę po drugiej stronie, tego nie wiem.

I went for a coffee with my best friend here yesterday. We met at the clinic during my first stay there. Five years have passed since the beginning of our friendship. Z. has come a long way from addiction and deep depression to a thriving, working and creatively active woman in a bright attic apartment. I congratulated her, appreciating the effort and stubbornness that led her to the place where she is now, and she said something that surprised me very much: „I don’t feel as if it was my merit. The disease falls on you and you are then not guilty. It goes away, and it’s not your achievement either. „

From yesterday evening, the veil of depression began to cover me again. I thought about what was happening in Poland – and in particular about the couple who brought explosives to the Equality March in Lublin. I read that two right-wing politicians invited to the TV studio said publicly that it was a reaction to the provocation that LGBT groups are doing by organizing marches. I wasn’t mad. I was devastated. Someone is voting for these two gentlemen. Someone you can meet on the street, in a store, at a gas station, your neighbor, maybe even a relative – who thinks that violence is an adequate response to diversity. The world is no longer a safe place, and security is something that the mentally ill need extremely. I can’t contain what I heard yesterday; I can’t find myself in this world. And although my husband encourages me to cuddle him and focus on him and our sweet dog, I have the impression that it would be just a convenient escapism. That it is more true to patiently bear this discomfort, which is to realize that the world is NOT a safe place. What will come of it, I don’t know. For now, I feel like someone has punched me; I lie on my back and move my legs like a defenseless beetle.

And I have borne so much, I have endured so much, I have survived so many times …

I will probably survive that too. But what will come out on the other side, I do not know.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.