brak słów / lacking words

(ENG.below) Pierwszy raz opowiedziałam o tym doświadczeniu mojemu psychiatrze. Nie potrafiłam tego opisać przyjaciółce ani koleżance. Dziś też potrzebowałam kilku minut, żeby otworzyć usta. Bo najpierw przychodziły łzy napięcia i żalu.

W sobotę wieczorem przyszły bardzo smutne wieści z Polski, dotyczące stanu zdrowia bliskiej mi osoby. Nie sądzę, by była zainteresowana ujawnieniem szczegółów, więc nie będę ich ujawniać. Taka wiadomość może zdruzgotać każdego, a jak wiesz, chorzy psychicznie przeżywają wszystko tak, jakby nie mieli skóry. Przez pierwsze godziny czułam, jakby bardzo duża siła złapała mnie i ścisnęła boleśnie. Nie byłam w stanie się ruszać, musiałam sięgnąć po środki przeciwbólowe. Potem przyszła noc i absolutna niemożność spania.

Gdy doświadczam sytuacji granicznej, mogą wydarzyć się ze mną dwie rzeczy: zawalę się albo zmotywuję. Na razie udaje mi się to drugie. Robię wszystko, by nie stać się dodatkowym balastem dla rodziny. Wróciłam do wieczornych tabletek nasennych, i dziennych na uspokojenie. Pływam. Wieczorami medytuję – nic szczególnego, kilka minut własnego pomysłu, w który wkładam dużo serca. Robię wizualizacje, które pomagają mi zintegrować nową rzeczywistość; wyobrażam sobie różnokolorowy mur, w który chcę wpasować dużą, czarną cegłę. Dużo odpoczywam, i tu też pomaga mi fantazja; wizualizuję sobie siebie pływającą w kolorach. Jestem w kontakcie ze wszystkimi, których nowa sytuacja jakoś dotyka. Zamiast prosić męża o uwagę i czułości (ma mnóstwo pracy i sam jest zmartwiony), mam poduszkę i małą piłeczkę do ściskania, redukującą napięcie.

Zatrzymam się teraz na chwilę. Czemu to wszystko piszę? Czy oczekuję od was jakiegoś medalu za bohaterską postawę w hardcorowej sytuacji?…Uznania, poklepania po plecach, że tak dobrze daję radę?…

Może?…

Przede wszystkim jednak chcę dać znać wszystkim innym chorym, że są w nas zasoby większe, niż się spodziewamy. Że mimo wszystko potrafimy też kontenerować, ogarniać, integrować. Być w kontakcie z ciężką rzeczywistością. Utrzymywać się na powierzchni zdarzeń, obolali, lecz trzeźwi.

Oczywiście, jak wiemy, to wszystko może się zmienić. Mogę nie wytrzymać napięcia już wkrótce.

Na razie jednak usiłuję wpasować wielką czarną cegłę w różnokolorowy mur.

For the first time I told about this experience my psychiatrist. I could not explain it to a friend or colleague. Today I also needed a few minutes to open my mouth. Because first tears of tension and regret came.

On Saturday evening came very sad news from Poland regarding the health of a loved one. I don’t think this person is interested in revealing details, so I won’t reveal them. Such news can devastate anyone, and as you know, the mentally ill people experience everything as if they had no skin. For the first hours I felt as if a very strong force grabbed me and squeezed painfully. I couldn’t move, I had to take painkillers. Then came the night and the absolute inability to sleep.

When I experience a borderline situation, two things can happen to me: I will collapse or motivate myself. For now, I manage to do the latter. I do everything not to become an additional burden for the family. I returned to the evening sleeping pills, and daytime pills to calm down. I swim. I meditate in the evenings – nothing special, a few minutes following my own idea, in which I put a lot of heart. I do visualizations that help me integrate a new reality; I imagine a colorful wall in which I want to fit a large, black brick. I rest a lot, and fantasy also helps me here; I visualize myself floating in colors. I am in touch with everyone who is affected by the new situation. Instead of asking my husband for attention and tenderness (he has a lot of work and is worried himself), I have a pillow and a small squeeze ball that reduces tension.

I will stop for a moment now. Why am I writing all this? Do I expect a medal from you for a heroic attitude in a hardcore situation? … Recognition, patting on the back that I manage so well? …

Maybe?…

Above all, however, I want to let everyone else, who is going through mental crisis, know that our resources are greater than we expect. That, despite everything, we can also contain, embrace, integrate. Stay in touch with harsh reality. Stay on the surface of events, sore, but sober.

Of course, as we know, all this can change. I may not bear the strain soon.

For now, however, I am trying to fit a large black brick into a multi-colored wall.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.