ciepłe, ciemne, bezpieczne / warm, dark and safe

(ENG.below) Czuję się bardzo krucha i bardzo zmęczona. Wczoraj na wycieczce popłakałam się ze stresu – najpierw goniło nas stado krów (bo pies, a szlak biegł przez pastwisko), potem państwo z owczarkiem niemieckim postanowili zwolnić go ze smyczy (nasz to chihuahua…), następnie napatoczył się jeszcze jeden duży pies na wolności…drobiazgi, pewnie nic nie znaczące, jednakże jestem w takim stanie, że nie dałam rady ich unieść, stanęłam w deszczu i zaczęłam szlochać. Trzęsłam się jak listek na wietrze i czułam się jak potłuczona porcelana. Potem ciężko mi było dalej iść, bo, naturalnie, włączył się mój Wewnętrzny Oprawca – „jesteś do niczego”, „nie ma z ciebie pożytku”, „wariatka”, „jesteś tylko ciężarem”…Jego stara, zdarta płyta. Szłam ze zwieszoną głową i ramionami, mając wrażenie, że jestem najdelikatniejszym elementem pięknego, górsko-jeziornego krajobrazu. Że jeśli tylko zawieje mocniejszy wiatr, po prostu mnie zdmuchnie. Nie mam już żadnej ochrony, żadnej skóry, żadnego pancerza…i potrzebuję pomocy.

Po powrocie do domu zasnęłam, i mogłabym się założyć, że jeśli się wyśpię, obudzę się spokojniejsza. Niestety nie tym razem. Obudziłam się od razu podłączona do prądu – do niepokoju. Długa gorąca kąpiel trochę pomogła. I oczywiście mój mały biały przyjaciel, Lorazepam. Bez niego trzęsłabym się jeszcze bardziej, bo już nie potrafiłam samodzielnie opanować drżenia. Pomagają mi też wizualizacje. W mojej ulubionej umieszczam się w kokonie z kory drzewnej – takim niedużym, w którym akurat mieszczę się skulona – a drzewa gałęziami podnoszą mnie na najwyższy poziom lasu, i tam kołyszę się powoli, zamknięta, w ciepłym i suchym półmroku. Uwielbiam ten obraz, przepełnia mnie spokojem. Drugi, który także pomaga, to taki, w którym jestem zakopana głęboko pod ziemią. Nie docierają do mnie żadne sygnały ze świata; nic nie muszę wiedzieć, nic nie muszę widzieć ani słyszeć; nikt niczego ode mnie nie chce, nie jestem nikomu potrzebna. Znikam. Jest tam sucho, ciepło, ciemno i bezpiecznie.

Jak dobrze, że moja wyobraźnia wyciąga do mnie rękę i prowadzi mnie przez burzliwy czas.

I feel very fragile and very tired. Yesterday on the trip in the mountains I cried from stress – first a herd of cows chased us (because of our dog… the trail ran through the pasture), then a family with a German shepherd decided to release him from the leash (our is a chihuahua …), then another large dog came across … small things, probably nothing significant, however, I am in such a state that I could not lift them, I just stopped in the rain and started sobbing. I was shaking like a leaf in the wind and felt like a broken porcelain. Then it was hard for me to go on, because, naturally, my Inner Tormentor started to talk – „you are useless”, „you are weak”, „crazy”, „you are only a burden” … His old, well known melody. I walked with my head and arms down, feeling that I was the most delicate element of the beautiful mountain-lake landscape. That if only a stronger wind blows, it will just blow me away. I have no protection, no skin, no armor … and I need help.

After returning home, I fell asleep, and I could bet that if I sleep, I will wake up calmer. Unfortunately not this time. I woke up immediately plugged in – to anxiety. A long hot bath helped a little. And of course my little white friend, Lorazepam. Without him I would shake even more because I couldn’t control my tremor anymore. Visualizations also help me. In my favorite I put myself in a cocoon of bark – a small one in which I can fit huddled – and the branches of trees lift me to the highest level of the forest, and there I sway slowly, closed, in a warm and dry twilight. I love this picture, it fills me with peace. The other, which also helps, is one in which I am buried deep underground. I don’t receive any signals from the world; I don’t have to know anything, I don’t have to see or hear anything; no one wants anything from me, I don’t need anyone and no one needs me. I disappear. It is dry, warm, dark and safe.

It’s so good that my imagination reaches out to me and leads me through turbulent times.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.