Cudowne ozdrowienie / Miraculous cure

(ENG.below) Bezsilność. Czuję się jak ameba. Bez-siły. Udało mi się nie skonać na basenie, ale później było już tylko gorzej. Z trudem wstałam z łóżka, przemogłam się i pozmywałam naczynia, teraz piszę siedząc, choć wolałabym leżeć; jako że z leżenia nic jednak nie wynika, zmuszam się do siedzenia przy biurku.

Nic nie zmieniałam ostatnio w lekach – nie rozumiem dlaczego wczoraj przewędrowałam z psem 11km a dziś prowadzę żywot amebiczny. A może właśnie dlatego?…

Chorowanie psychiczne nie jest odcięte od fizycznego; stawiam na tezę, że funkcjonujemy jak system naczyń połączonych. Słabość idzie w parze z depresją, panseksualność – z manią, a napięcie w całym ciele – z objawami psychotycznymi. Dlatego też raz w tygodniu chodzę na fizjoterapię – i mimo że nie mam stresów związanych z pracą, wychowaniem dzieci czy zarabianiem pieniędzy, jestem spięta jak agrafka. Fizjoterapeuta powtarza: za dużo, za dużo, za dużo stresu. Skąd zatem się bierze? W skrócie: gdy jest dobrze, na horyzoncie czai się źle; gdy jest źle, oczekuję, że będzie jeszcze gorzej, i często się nie mylę. Chroniczne napięcie, którego mimo miesięcy fizjoterapii nie da się wyeliminować, bo potrzeba tu głębszej pracy z przekonaniami.

Albo cudownego ozdrowienia, ale na to nie liczę.

Helplessness. I feel like an amoeba. Powerless. I managed not to die in the swimming pool, but later it was only worse. I struggled to get out of bed, I finally succeeded and washed the dishes, now I’m writing while sitting, though I would rather lie; since nothing comes out of lying, I force myself to sit at my desk.

I have not changed anything lately in medication – I do not understand why yesterday I wandered with a dog 11km and today I am living an amoebic life. Or maybe that’s why? …

Mental illness is not cut off from physical state; I would agree with the thesis that we are like a system of connected vessels. Weakness goes hand in hand with depression, pansexuality – with mania, and tension in the whole body – with psychotic symptoms. That’s why I go to physiotherapy once a week – and despite the fact that I do not have any stresses related to work, raising children or making money, I am tense like a safety pin. The physiotherapist repeats: too much, too much, too much stress. Where does it come from? In a nutshell: when it’s okay, the „bad things” lurk from the horizon; when it’s bad, I expect it to get worse, and I’m seldom wrong. A chronic tension that can not be eliminated in spite of months of physiotherapy, because there is a need for deeper work with beliefs.

Or a miraculous cure, but I do not count on it.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.