Czemu nie z diamentu? / Why not of diamond?

(ENG.below) Jeśli masz napad uporczywych myśli, widzenie tunelowe i przekonanie, że tylko zrobienie XXX przyniesie ci ulgę, bo jest najlepszym pomysłem na świecie i po prostu MUSI się wydarzyć, to wiedz, że coś się dzieje. Mimo Zyprexy i Rexulti, które powinny cię przed takimi napadami uchronić. Dziś mój psychiatra orzekł, że wczoraj miałam krótki epizodzik psychotyczny. A wszystko było już tak dobrze…Otóż wpadłam na pomysł, że muszę NATYCHMIAST ściąć swoje dredy. Teraz, zaraz. Nie potrafiłam myśleć o niczym innym. Czułam się jak w coraz bardziej rozpędzającej się karuzeli, kręcącej się wokół środka, na którym wisi baner reklamowy treści „Tylko obcięcie włosów cię uratuje. Zrób to!” Nie pomógł Lorazepam, dopiero dodatkowa dawka Zyprexy zmniejszyła ten chorobowy nakręt.

Uspokoiłam się na tyle, że udało mi się przekierować energię na coś bardziej twórczego – a mianowicie zarys fabuły najnowszej książki. Tym razem nie będzie to pamiętnik, lecz historia kilku bohaterek (którym niezmiernie dziękuję, że się ze mną skontaktowały). Oczywiście, opowieść będzie wariacka, bo wszystkie pierwszoplanowe bohaterki będą chore (włącznie ze mną); słodko-gorzko-tragikomiczna historia pewnej niecodziennej przyjaźni i pewnego niecodziennego przedsięwzięcia. Konspekt pofrunął wczoraj do wydawcy, zobaczymy, co tenże odpowie.

Zdałam sobie również sprawę, jak bardzo delikatna jestem ostatnio – taka posklejana laleczka z porcelany, którą wywraca byle podmuch, i odpada jej to i owo, co trzeba następnie znów skleić. Och, wolałabym po tysiąckroć być zrobiona choćby z gumy! A najlepiej – ze stali albo diamentu. Niestety, jestem bardziej dmuchawcem. Wczoraj na jakiś czas na łopatki rozłożył mnie feedback od przyjaciółki, która odmówiła udziału w moim projekcie literackim, używając bardzo rozsądnych argumentów („nie chcę budzić demonów”) oraz takich bardziej subiektywnych („niektóre twoje pytania są dla mnie z kategorii jaki jest twój ulubiony kolor”). Myśl, że mogę pisać banalnie, trafiła mnie znienacka w brzuch i na parę dobrych chwil powiodła ścieżką „jestem beznadziejna i do niczego się nie nadaję”. A przecież pisząc, „wystawiając się” do świata muszę być przygotowana na KAŻDY możliwy feedback. Jak chcę przeżyć publiczne czytanie mojej sztuki? Nie mówiąc o jej wystawieniu? A recenzje książki?…Feedback od wydawnictwa?…

Wymyśliłam więc, że chciałabym wykuć sobie jakąś elastyczną zbroję, która będzie przemieniać słowa krytyki w słowa doskonalenia. Gdy to piszę, moje skojarzenia płyną do jakiejś tajemnej, alchemicznej machiny transformującej. Stoję przed wyborem: nie pisać, nie ujawniać się i mieć spokój, bądź pisać i eksponować się, a co za tym idzie, przeżywać całą paletę również niewygodnych uczuć.

Razem z moim psychiatrą będziemy jutro tropić ścieżki, jakimi chadzam, gdy się wstydzę, mam poczucie winy, gdy jestem bezradna i kiedy czuję się smutna bądź przerażona. Może razem uda nam się choć zacząć pracę nad machiną transformującą.

Nazwę ją…Szu-szanna.

If you have an attack of persistent thoughts, tunnel vision and the belief that only making XXX will bring you relief, because it is the best idea in the world and it just MUST happen, then know that something is wrong. Despite Zyprexa and Rexulti, which should protect you from such attacks. Today my psychiatrist said that yesterday I had another short psychotic episode. And everything seemed so good already… Well, I came up with the idea that I have to IMMEDIATELY cut my dreadlocks. Now. I couldn’t think of anything else. I felt like in an increasingly fast carousel revolving around the center on which an advertising banner hangs, saying „Only cutting hair will save you. Do it!” Lorazepam did not help, only an extra dose of Zyprexa. The urgency dissapeared.

I calmed down enough to manage to redirect energy to something more creative – namely the outline of the plot of my latest book. This time it will not be a diary, but a story of a few heroines (whom I thank very much for contacting me). Of course, the story will be crazy, because all the main characters will be sick (including myself); bittersweet-tragicomic story of some unusual friendship and some unusual venture. The draft flew to the publisher yesterday, we’ll see what he replies.

I also realized how delicate I have been lately – such a glued doll made of porcelain, which is overturned by any blast; this and that falls apart from her, and she needs to be glued again. Oh, I’d rather be made of rubber! And best – steel or diamond. Unfortunately, I’m more of a dandelion. Yesterday, for some time, I was broken down by feedback from a friend who refused to participate in my literary project, using very reasonable arguments („I do not want to wake up old demons”) and more subjective ones („some of your questions are for me in the category of what is your favorite colour). The thought that I could write banally suddenly hit me in the stomach and for a few good moments I was treading on the path „I am hopeless and I am useless”. And yet, when writing, „exhibiting” myself to the world, I must be prepared for EVERY possible feedback. How do I want to survive public reading of my theatre play? Not to mention the performance? What about book reviews? … Feedback from the publisher? …

So I came up with the idea that I would like to forge some kind of flexible armor that will transform the words of criticism into words of improvement. As I write this, my associations flow into some secret, alchemical transforming machine. I am faced with a choice: not to write, not to reveal myself and have peace of mind, or write and exhibit, and thus, experience the whole palette of uncomfortable feelings.

Together with my psychiatrist, we will be tracking tomorrow the paths I follow when I’m ashamed, guilty; when I feel helpless and when I feel sad or terrified. Maybe together we can even start working on a transforming machine.

I will call her … Shu-shanna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.