Dar normalności / The gift of normality

(ENG.below) Ach, ten mózg. Ten schorowany sukinsyn wykonał – po raz kolejny już, niezliczony – pewien manewr: gdy gra idzie o stawkę „klinika“, ten zbiera się w sobie i nie wykazuje, nagle, żadnych symptomów. Chwilowo więc alarm odwołany.

Dziś był dobry dzień – 1250m na basenie, małe zakupy, następnie wizyta w aptece po REKLAMÓWKĘ PEŁNĄ LEKÓW, na to, na siamto, a to na obniżenie skutków ubocznych tego, a to tamtego. Piramidalna konstrukcja medyczna. Czekam, aż mi przepiszą leki niwelujące leki na leki. Jeśli wiesz, co mam na myśli.

Wcale bym się nie zdziwiła; aktualnie jestem słaba i śpiąca po Zyprexie i Klozapinie, lecz w ciągu dnia zasnąć nie potrafię.

Płynąc na fali „a co mi tam“ wysłałam dziś zdjęcia moich prac na dwa festiwale sztuki. Jest to możliwe tylko dzięki realnemu kontaktowi z rzeczywistością obiektywną. Napisałam skromne maile; nie przeraża mnie ani opcja „pani kochana, z czym do ludzi“ ani „ja pierdole co za odkrycie, proszę przesłać więcej!“ Ten zielony teren między depresją a manią, ta chwila normalności sprawia, że mam motywację do działania, która a)nie poddaje się krytykowi wewnętrznemu, choć rozumie jego argumenty b)nie uważa się za wybitną artystkę.

Pewnie stąpasz po tym „normalnym“ terenie przez większość swojego życia…Pomyśl czasem o nas, usiłujących balansować, potykających się, przewracających. Normalność nie jest dla nas normą; jest darem.

Ah, this brain. This sick son of a bitch made – once again – a maneuver: when we start discussing „the clinic“ alternative, it pulls itself together and does not show any symptoms at once. At the moment, the alarm is canceled.

Today was a good day – 1250m at the pool, small shopping, then a visit to the pharmacy to pick up a BAG OF MEDICATION (seriously), for this, for that, and this to reduce the side effects of that one, and this one. A pyramidal medical design. I am waiting for them to prescribe me medication for medication against medication. If you know what I mean.mI would not be surprised at all; currently I am weak and sleepy after Zyprexa and Clozapine, but I am not able to fall asleep during the day.

Sailing on the „what the heck” wave, I sent pictures of my artwork to two art festivals today. It is possible only thanks to real contact with objective reality. I wrote modest emails; I am not scared by the option „lady, are you nuts?” or „What a discovery, please send us more!” This green area between depression and mania, this moment of normality makes me motivated to act, which a) doesn‘t succumb to internal critic, although understands his arguments b) is not considered an outstanding artist.

Surely you tread on this „normal” terrain for most of your life … Think of us sometimes, trying to balance, stumble, fall. Normality is not the norm for us; it is a gift.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.