Diagnoza / Diagnosis

(ENG.below) Lekarze nie są zgodni co do mojej diagnozy. Część opowiada się za chorobą dwubiegunową, lecz ci bardziej doświadczeni i starsi wiekiem skłaniają się ku chorobie schizoafektywnej. To wybuchowa mieszanka schizofrenii i dwubiegunówki, w której nie dość, że przeżywa się rollercoaster nastrojów, to dochodzą do tego schizofreniczne objawy psychotyczne: urojenia wszelkiego rodzaju, halucynacje, stupory, okresowe utraty kontaktu z rzeczywistością.

Niestety sama skłaniam się ku tej drugiej diagnozie.

Przyczyny choroby schizoafektywnej do tej pory nie są poznane w 100%. Wiadomo, że stanowią mix czynników środowiskowych i podłoża genetycznego, lecz to można powiedzieć o każdej chorobie psychicznej. Jeśli planujesz studia medyczne, zachęcam cię gorąco do wyboru psychiatrii jako specjalizacji i badań w tym zakresie. Przyniesiesz ulgę wielu osobom! (ok.0,5-0,8% populacji).

Tymczasem diagnoza przynosi ulgę mnie. Nie jej zawartość, która mnie przeraża, ale sam fakt, że ktoś powiedział: pani X, pani choroba to YZ. Od teraz może pani czytać i oglądać oraz słuchać wszystkiego, co na ten temat już odkryto; edukować się w tym zakresie, zostać specjalistką od siebie samej. Bez diagnozy czułabym się zagubiona, oderwana i cierpiąca. Z nią czuję się nieco mniej zagubiona, oderwana i cierpiąca.

Czasem wydaje mi się, że wielu moich znajomych chciałoby zapytać: jak to jest, żyć z chorobą psychiczną?, ale z różnych przyczyn tego nie robi. Sama kieruję to pytanie do siebie. W niektórych podręcznikach dotyczących choroby dwubiegunowej jest napisane, że diagnoza psychiczna nie różni się od diagnozy, na przykład, cukrzycy czy innej przewlekłej choroby. Nigdy nie miałam cukrzycy, jestem za to psychicznie chora i marzyłabym o tym, by dieta i zastrzyki insulinowe mnie stabilizowały. NIC mnie nie stabilizuje. Niezależnie od baterii leków, jaką zażywam, objawy wracają – znikam ze świata na dni, tygodnie, czasem nawet miesiące. „Droga pani X, mam nadzieję, że mogę być teraz szczery; te objawy będą panią dręczyć już zawsze”. Czytaj: NA ZAWSZE.

Jak piszą guru zarządzania zmianą, po fazie zaprzeczenia, gniewu, oporu i buntu powinna nadejść niechętna akceptacja. Jestem opornym przypadkiem. Utknęłam w fazie negocjowania z losem faktu mojej choroby. Mojej? Nie wiem skąd to przywiązanie.

Jeśli masz ochotę na odrobinę wyobraźniowego i empatycznego ćwiczenia, spróbuj postawić się w następującej sytuacji: w ciągu kilku dni tracisz 90% tego, co masz i co wydaje ci się być „tobą”, jako bonus dostajesz informację, że tak jak teraz – będzie odtąd zawsze.

Powodzenia (tobie i sobie).

Doctors are in disagreement concerning my diagnosis. Some still vote for bipolar illness, whereas those more experienced and older lean towards schizoaffective disorder. It’s an explosive mixture of schizophrenia and bipolar disorder; it is not enough that you experience rollercoaster of moods, but you also have schizophrenic psychotic symptoms: delusions, hallucinations, stupors, temporary losses of contact with the reality.

Unfortunately, I tend to believe that the second diagnosis is correct.

The causes of schizoaffective disease have so far not been recognized in 100%. It is known that this is a mixture of environmental and genetic factors. But this you can say about every mental illness. If you are planning medical studies, I encourage you to choose psychiatry as your specialization and continue research on this topic. You will bring relief to many people! (about 0.5-0.8% of the population).

Meanwhile, the diagnosis brings me relief. Not its content that scares me, but the very fact that an expert said: Mrs X, your illness is YZ. From now on you can read and watch and listen to what has already been discovered about it;  educate in this area, become a specialist from yourself. Without the diagnosis, I would feel lost, detached and suffering. With it I feel less lost, detached and suffering.

Sometimes I think that my friends would like to ask me: how is it to live with a mental illness?, but from various reasons they don’t do it. Thus I ask this question myself. In some bipolar disorder manuals this is an illness like many others, for example, diabetes or another chronic disease. I’ve never had diabetes, I’m mentally ill and I would like my disorder to be stabilized by diet and insulin injections. NOTHING stabilizes me. Regardless of the medication, the symptoms return – I disappear from the world for days, weeks, even months. „Dear Mrs. X, I hope that I can be honest now, these symptoms will torment you forever.” Read: FOREVER.

As the gurus of change management write, when the phases of reluctance, anger, resistance and rebellion are over, unwilling acceptance should come. I’m a stubborn case. I got stuck during negotiations with the fate, concerning my illness. “My”? I do not know why I am so attached.

If you are willing to try a imagination/empathy exercise,  put yourself in the certain situation: within few days you lose 90% of what you had and what you think makes you “you”, and as a bonus you receive an information that as it is now – it’s always going to be.

Good luck (for you and myself).

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.