Gadające noże / Talking knives

(ENG.below) Atak psychotyczny o podłożu depresyjnym – gdy rzeczywistość staje się obca i groźna, przedmioty mają dar przekonywania i jesteś pewna, że ulgę przyniesie ci tylko śmierć.

Tak było wczoraj.

Szlochając z niewiadomego powodu łykałam jedną Zyprexę po drugiej, a symptomy nie chciały odejść precz. Jedna Temesta, druga, trzecia, czwarta. Byleby tylko uspokoić się na tyle, by przeżyć w jednym kawałku. Gadające noże, Bjork śpiewająca wprost do mnie, że tylko samobójstwo przyniesie ukojenie (oczywiście śpiewała coś zupełnie innego), rozpadające się ja, skoncentrowane tylko na jednym celu: dać sobie ulgę, rozwiązać ten cały dramat. Wszystko inne zeszło na dalszy plan; mąż, pies, rodzina, nieważne; najważniejsze jest, by przestało. By już nie było więcej.

Zwykle w takich przypadkach wiem, że źle się dzieje, i faszeruję się lekami, by się uśpić.  Gdy się budzę, w 90% przypadków symptomów już nie ma. Wczoraj jednak nie mogłam zasnąć.  Przed oczami wciąż i wciąż rozciągał mi się potężny baner z napisem „Śmierć nas wyzwoli”. Próbowałam rysować, ale rysunki wychodziły mi przerażające, jak prosto z piekła. Grube kreski, wielkie oczy i przerażone twarze. Rysowałam swój stan. Dołączam je dziś do wpisu.

Mieszanka psychozy i depresji jest jedną z najgorszych, jakie mi się przydarzają; jest po prostu niebezpieczna. Jako że jednak moje fazy zmieniają się szybko i często, nie ma sensu, bym szła do szpitala, bo kolejny dzień może być zupełnie „normalny”. Gdyby taki niebezpieczny stan utrzymywał się kilka dni lub dłużej, pewnie zdecydowałabym się pójść na oddział (tak jak to w przeszłości bywało).  Tymczasem dziś funkcjonuję jak gdyby nigdy nic, jakby nic, co wczoraj było, się nie wydarzyło.

Zobaczymy, co przyniesie dzień.

Depressive psychotic attack – when reality becomes strange and threatening, objects have the gift of persuasion and you are sure that only death will bring you relief.

That was yesterday.

Sobbing from an uknown reason, I kept taking one Zyprexa after another, and the symptoms didn’t want to go away. One Temesta, second, third, fourth. Only to calm down enough to survive in one piece. Talking knives, Bjork singing directly to me that only suicide will bring me relief (of course, she sang something completely different), self falling apart, focused on one goal only: give myself relief, solve this whole drama. Everything else has fallen into the background; husband, dog, family, never mind; the most important thing is for it to stop. That there would be no more.

Usually in such cases I know that things are going wrong, and I stuff myself with drugs to put myself to sleep. When I wake up, in 90% of cases the symptoms are gone. Yesterday I wasn’t able to sleep. A huge banner stating „Death will set us free” was continuously stretching in front of my eyes. I tried to draw, but the drawings came out scary, like straight from hell. Thick lines, big eyes and terrified faces. I was drawing my condition. I attach them to the post today (above).

The mixture of psychosis and depression is one of the worst that ever happens to me; is simply dangerous. However, since my phases change quickly and often, it makes no sense for me to go to the hospital, because the next day can be completely „normal”. If such a dangerous state lasted several days or longer, I would probably decide to go to the ward (as it used to be in the past). Meanwhile, I am functioning today as if nothing that had happened yesterday really happened.

Let’s see what the day will bring.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.