gdy się skrada / when it creeps

(ENG.below) Depresja skrada się i zaskakuje. Depresyjne myśli krążą nad moją głową jak sępy, wyszukując słabych punktów. Odzywa się Wewnętrzny Oprawca i mówi, mówi bez przerwy. „Z tym nie dajesz rady, z tamtym nie dajesz rady, po prostu z niczym nie dajesz rady! Jesteś do niczego! Równie dobrze mogłoby cię w ogóle nie być” – snuje swój zatruty monolog. Towarzyszy temu wysokie napięcie, niepokój i lęk, jakby spadała w ciemną przepaść bez dna. „Powiedz mi coś dobrego” – proszę męża, szukając jakiegoś punktu odniesienia czy odbicia. Lecz niezależnie od tego, co on powie, mój Krytyk ma już ripostę: „a widzisz, sama nie potrafisz sobie z niczym poradzić, musisz się ciągle podpierać innymi!” Sytuacja bez wyjścia, zaciśnięte gardło, przerażone oczy. Próbuję się posiłkować faktami: narysowałam dziś cztery rysunki, byłam pobiegać, pozmywałam, byłam z psem na spacerze, odpisałam na kilka maili, zrobiłam plakat o sytuacji w Polsce… „No i co” – odpowiada Wewnętrzny Oprawca. „To niby ma być coś? To jest nic!” I już wiesz, że negocjacji nie będzie.

Bardzo ciężko przerwać zaklęty depresyjny krąg. Depresja zamyka cię w czterech ścianach ciasnego miejsca, w którym prawie nie masz zdolności ruchu. Szczuje na ciebie mroczne myśli, wykrzywia rzeczywistość jak krzywe zwierciadło – jedyny mebel w twoim więzieniu, który pokazuje cię tobie samej starą, brzydką, grubą i nikomu niepotrzebną. Obśmiewa wszystkie twoje wysiłki i strategie. Moją jedyną nadzieją pozostaje to, że ta faza kiedyś minie; że ze skulonej i przestraszonej rozwinę się znów w pogodną i w kontakcie z rzeczywistością. Zaciskam więc zęby, zamykam oczy i nastawiam się na cierpliwe czekanie, starając się objąć całą siebie wyrozumiałością i współczuciem.

Depression creeps in and surprises me. Depressive thoughts circulate above my head like vultures, searching for weak spots. The Inner Tormentor speaks and speaks without a break. „You can’t handle this, you can’t handle that, you just can’t handle anything! You suck! You might as well not exist at all” he says in his poisonous monologue. It is accompanied by high tension, anxiety and fear, as if I was falling into a dark bottomless void. „Tell me something good,” I ask my husband, looking for some reference point or reflection. But regardless of what he says, my Critic already has a retort: ​​”And you see, you can’t even do anything alone, you need to constantly lean on others!” Situation without a way out, tensed throat, scared eyes. I am trying to use facts: I drew four drawings today, I was jogging, I washed the dishes, I went for a walk with my dog, I wrote a few e-mails, made a poster about the situation in Poland … „Well,” says the Inner Torturer. „Is that supposed to be something? This is nothing!” And you already know that there will be no negotiations.

It’s very hard to break the vicious circle of depression. Depression encloses you in four walls of a cramped place where you hardly have the ability to move. It barks dark thoughts at you, distorts reality like a magic mirror – the only piece of furniture in your prison that shows you yourself but old, ugly, fat and unnecessary to anyone. It makes all your efforts and strategies ridiculous. My only hope remains that this phase will pass; that from curled up and scared I will grow again into gentle, peaceful and in contact with reality. So I clench my teeth, close my eyes and set myself to wait patiently, trying to embrace myself with understanding and compassion.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.