Gdy zapada ciemność / When darkness falls

(ENG.below)  Leżę w ciemności. Nie mam siły wstać, nie mam siły zasnąć; nie mam ochoty na książkę, film ani spacer; liczę minuty; trwam.

To był trudny dzień. Moja choroba zmienia oblicze, wychylając się bardziej w stronę schizofrenii. Rozpadające się „ja”, ogromny niepokój, niemożliwość poczucia siebie jako całości (już nawet nie spójnej, bo to marzenia), niedawne halucynacje i urojenia. Wahania nastrojów odchodzą na dalszy plan. Wkracza do gry Biała Królowa – tak sobie ją nazywam – dysocjacja.

Wiesz, przez bardzo długie lata byłam marzycielką – z potężnym napędem i możliwościami realizacji marzeń. Dziś te wszystkie pomysły, idee i plany skurczyły się do niewiarygodnych rozmiarów. Marzę o tym, by spokojnie zasnąć; by obudzić się w dobrym nastroju; by przejść dzień bez halucynacji; by nie potrzebować dodatkowej porcji leków; by nie zjeść całej czekolady; by mieć siłę wyjść z domu; by być w kontakcie z rzeczywistością. A może to nie moje marzenia się skurczyły, a cała moja rzeczywistość? Wędruję przez życie w ciasnej, drżącej bańce obaw i rozczarowań.

A jednak, mimo wszystko, leżąc w ciemności oświetlanej jedynie malutkimi kwiatkami-lampkami z przeceny odnajduję spokój. Jest mi ciepło, na wyciągnięcie ręki śpi pies, moja pościel jest granatowa, tak jak lubię najbardziej; wiem, że kuchnię posprząta mąż, ja dziś zdołałam umyć podłogę; napisałam dwa teksty i popracowałam nad rysunkami. Potykałam się co chwilę o to, gdzie się kończę, a gdzie zaczynam, ale mimo ofensywnej gry Białej Królowej przetrwałam, a może nawet więcej: zaistniałam.

I am lying in the dark. I do not have the strength to get up, I have no strength to fall asleep; I do not want a book, a movie or a walk; I count the minutes; I survive.

It was a difficult day. My illness changes its face, leaning more towards schizophrenia. The crumbling „self”, a huge anxiety, the impossibility of feeling yourself as a whole (no longer even cohesive), recent hallucinations and delusions. Fluctuations in moods are falling into the background. The White Queen enters the game – dissociation.

You know, I’ve been a dreamer for a very long time – with a powerful drive and possibilities to make my dreams come true. Today all these ideas and plans have shrunk to unbelievable proportions. I dream about falling asleep; waking up in a good mood; surviving the day without hallucinations; not needing an extra dose of medication; not eating all the chocolate; having the strength to leave the house; being in touch with reality. Or maybe not my dreams have shrunk, but my whole reality? I wander through life in a tight, trembling bubble of worries and disappointments.

And yet, in spite of everything, lying in the darkness illuminated only with tiny flower-lamps bought on sales, I find peace. I am warm, a dog is sleeping within my reach, my bedding is navy blue, as I like the most; I know that my husband will clear up the kitchen, today I was able to sweep the floor; I wrote two texts and worked on the drawings. I stumbled across the strange feeling – where I end and where I begin, but despite the offensive game of the White Queen I survived, and maybe even more: I came into existence.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.