Gorzko, lękowo, rozczarowana / Bitter, fearful, disappointed

(ENG.below) Sobotni atak psychotyczny (treści jak zwykle: mój mąż, moi lekarze, a nawet mój pies, są w spisku przeciwko mnie) uszczuplił moje i tak już maleńkie zasoby nadziei. Klozapina miała przecież być lekiem na całe zło…No, może nie magiczną pigułką, ale przynajmniej lekiem antypsychotycznym; z depresją walczy Venlafaxyna. Tymczasem spiętrzający się z godziny na godzinę poziom niepokoju, który w końcu eksplodował urojeniami, jakby w ogóle nie zwrócił uwagi na to, że chroni mnie Klozapina.

Czyli – nie chroni…

Ciekawe, co na to lekarze; jaki kolejny krok zaproponują mnie lekoopornej; czy będą to elektrowstrząsy, a może jeszcze jakiś inny as z rękawa?…Może poziom Klozapiny we krwi jest za niski?…Po ataku psychotycznym, który udało się zdusić dopiero po ponad godzinie aż 300 dodatkowymi miligramami Seroquela (drugi antypsychotyk); a właściwie nie tyle zdusić, co zmusić mnie do zaśnięcia – znów stoję w punkcie wyjścia i stanowię dla medycyny Wielką Zagadkę.

Jak to jest, czuć się Wielką Zagadką?…

Samotnie. Bezsilnie. Gorzko. Cynicznie. Lękowo.

Rozczarowana. Zawzięta. Zwarta.

I głosząca wszem i wobec: Nadzieja jest Śmieszna, Zaufanie prowadzi Donikąd, Jestem Nieuleczalnie Chora.

Notatki z epizodu (niedziela wieczór)

Rozpadam się, nie wiem gdzie się zaczynam a gdzie kończę; nie wiem, która rzeczywistość jest prawdziwa, i jakie intencje mają moi bliscy; nie pamiętam już, ile mam lat i dlaczego jestem akurat tutaj, podczas gdy część mnie jest gdzie indziej, w innym życiu. Nie mogę zasnąć, wzięłam dużo leków ale mimo to nie mogę, coś we mnie tętni, coś, czego nie chcę, co generuje się samo. Mój mąż zmęczony, zdewastowany, nie chce trzymać mnie za rękę, tyle go to kosztuje, a wie, że musi trzymać głowę nad wodą, ja ściągam go w dół, nie możemy oboje iść na dno równocześnie, więc walczy, odsuwając się coraz bardziej, a wtedy w szczelinę między nami wkradają się odwieczne „beze mnie byłby szczęśliwy“; jestem zakałą całego świata, to też urojenia, wiem, ale co poza nimi, jakaś wydmuszka bez początku i końca, ktoś, kto kiedyś potrafił być mną, ale odkąd nie ma mnie, to nie potrafi; nic nie jest na swoim miejscu, chyba źle to poukładałam skoro znów się wykopyrtnęło, leżę, czekam na lepsze jutro, mimo wszystko

Saturday psychotic attack (content as usual: my husband, my doctors, and even my dog, are in a conspiracy against me) has depleted my already tiny resources of hope. Clozapine was supposed to be a remedy for all evil … Well, maybe not a magic pill, but at least an antipsychotic drug; I fight depression with Venlafaxine. Meanwhile, the level of anxiety rising from hour to hour, which eventually exploded with delusions, behaved as if it did not pay any attention to the fact that Clozapine protects me.

That means – it does not protect me…

I wonder what doctors say about it; what the next step will they suggest to me, a drug-resistant one; will it be electroconvulsive, or maybe some other surprise? … Maybe the level of Clozapine in blood is too low? … After a psychotic attack, which I managed to turn down after over an hour with as many as 300 additional milligrams of Seroquel (second antipsychotic) ; actually not so much turn down as to knock me out completely (I fall asleep) – I stand at the starting point again and I become a Great Medical Riddle.

How is it, to feel like a big puzzle? …

Alone. Helpless. Bitter. Cynical. Anxious. Disappointed. Fierce.

And proclaiming to all: Hope is Funny, Trust leads to Nowhere, I am Incurably Ill.

Notes from the episode (Sunday evening)

I’m falling apart, I do not know where I’m starting or where I’m going; I do not know which reality is true and what intentions my relatives have; I do not remember how old I am and why I am here, while part of me is somewhere else, in another life. I can not fall asleep, I have taken a lot of medications but still I can not, something is pulsing in me, something I do not want, which generates itself. My husband, tired, devastated, does not want to hold my hand, it costs him so much, and he knows that he has to keep his head above the water, I pull him down, we can not both go down simultaneously, so he fights, getting away more and more, and then the eternal „without me he would be happy” would enter into the gap between us; I’m the evil in the world, I’m delusional, I know, but what’s outside of these delusions, some shell with no beginning and no end, someone who once could have been me, but since I’m not there, she can not; nothing is in its place, I think I did something wrong while sorting it out, I’m lying, I’m waiting for a better tomorrow, after all

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.