Gry i zabawy świąteczne / Christmas games

(ENG.below) Jutro wyjeżdżam do rodziny na święta. Widuję ją 2-3 razy do roku, więc jakaś dziecięca część mnie bardzo się cieszy. Ta bardziej dorosła, lecz wciąż odczuwająca wzdraga się. Zaciska. Obawia.

Moi rodzice, jak pewnie wielu rodziców, uważają, że osobie chorej psychicznie najpewniej przydadzą się rady. Dotyczą one wielu dziedzin, od diety, ćwiczeń fizycznych, przez to, co mam czytać, oglądać i robić. Wiem, że nie muszę się do nich stosować; tu na miejscu mam oddział profesjonalnych doradców. Wydaje mi się, że radami przykrywają rodzice swój ogromny niepokój, a także bezsilność i brak kontroli, który nienawidzą. Po prostu nie potrafią znieść mojego cierpienia i nie robić nic. Informacja zwrotna ode mnie sprawia, że na chwilę zmieniają podejście, lecz zwykle nawyk jest silniejszy niż zmiana.

Druga strategia to wyparcie. O, zdrowo wyglądasz. Ach, te leki, może lepiej, byś ich nie brała. Nie jesteś przecież tak totalnie chora, zachowujesz się normalnie. I tak dalej. Te zdania nie dodają mi nadziei; one pogłębiają moją samotność.

Taaaaak…Święta. Czas z rodziną. Czas gier rodzinnych, rodzinnych strategii, beznadziejnego oporu i prób ocalenia godności. Piękny, błogosławiony czas robienia dobrej miny do złej gry. Bo przecież się kochamy…

Czy jestem cyniczna? Tak. Pasywno-agresywna? Trochę. Obiecuję, że do świąt wypracuję bardziej konstruktywne podejście.

Ale kto wtedy zagra?…

 

In a week I’m leaving for my family for Christmas. I see them 2-3 times a year, so some childish part of me is very happy. The more grown-up part, but still feeling, shudders. Tightens. Is afraid.

 

My parents, as probably many parents, think that a mentally ill person is probably in constant need of a useful advice. They concern many areas, from diet, physical exercise, to what I read, watch and do. I know I do not have to apply to them; I have here a bunch of professional advisors. It seems to me that parents cope this way with their great anxiety, as well as powerlessness and lack of control, which they hate. They just can not stand my suffering and do nothing.

 

The second strategy is denial. Oh, you look healthy. Ah, those drugs, maybe you’d better not take them. You are not so completely sick, you are behaving normally. And so on. These sentences do not give me hope; they deepen my loneliness. It does not help much.

 

Soooo … Christmas. Time with the family. Time for family games, family strategies, hopeless resistance and attempts to save dignity. A beautiful, blessed time to repress, deny and look positive in the face of a very bad game. Because we love each other.

Am I cynical? Yes. Passive-aggressive? Yes. I promise that until Christmas I will develop a more constructive approach.

But who will play then? …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.