I jeszcze jeden / And yet another one

(ENG.below) Pamiętam jeszcze ze studiów psychologicznych takie zdanie: „chorobę dwubiegunową bardzo trudno się leczy”. Możesz sobie wyobrazić pacjenta, który akurat ma fazę depresyjną; podajesz mu więc antydepresanty. Jeśli źle wymierzysz – a trochę nie wiadomo, jaki przyjąć punkt odniesienia – wpadnie w fazę maniakalną. Wtedy antydepresanty się minimalizuje. Pacjent wpada w depresję.

I tak dalej.

Balansery nastrojów, których istnieje niewiele, w moim przypadku nie pomagają lub nie są tolerowane przez moją wątrobę.

Dodatkowo dochodzą do tego ataki psychotyczne, które trzeba leczyć innym zestawem leków (jeśli działają). Aktualnie mój psychiatra nalega na pobyt w klinice, gdzie w bezpiecznych warunkach moglibyśmy wprowadzić nowość (a w zasadzie staroć, bo to lek pierwszej generacji) – Klozapinę, antypsychotyczny lek o silnym działaniu.

Może jednak poczekam co powie komisja ds.pacjentów lekoodpornych, 3.12. Dziś znów rozmawialiśmy chwilę o elektrowstrząsach. No cóż, na pewno po nich nie przytyję 30kg….czego nie można zagwarantować przy Klozapinie.

Niektórzy chodzą do sklepu warzywnego, wąchają melony, dotykają ich i wybierają ten najpełniejszy, najbardziej soczysty i dojrzały. Ja chodzę do apteki i realizuję kolejne recepty. Czasem aptekarz spyta: „to wszystko leki dla pani?” a ja mam ochotę wymyślić babcię, ciocię bądź innego krewnego. Tak, to wszystko dla mnie. Garść dziennie. I słabe efekty, bo wciąż chcę umierać, wydaję pieniądze ponad stan, albo wierzę, że mój mąż prowadzi spisek przeciwko mnie.

Komisjo, przygotuj się. Nadchodzi trudny klient.

PS. Po wczorajszym ataku głębokiej depresji dziś dzień bez symptomów. Czy możecie w to uwierzyć?…

Bonus: wiersz

uprawiam
pozory istnienia

otwieram usta wychodzą słowa
ich znaczenie jest mi obojętne
może mówię po prostu blablabla
sama już nie wiem

lewą nogą radosny szkielet
gdzieś pod cyprysem
pod gilem i skowronkiem

prawą ręką trzymam się rzeczywistości, pazurami
pomalowanymi w groszki, nie ma to znaczenia
sięgam chwytam się
kępek traw mchu zmarzniętej ziemi

oddycham
nie oddycham

I still remember the following sentence from psychological studies: „treating bipolar disorder is very difficult”. You can imagine a bipolar patient who has a depressive phase; you give him anti-depressants. If you overdose – and you do not know what to take as a reference point – he/she will fall into the manic phase. Then, antidepressants are minimized. The patient gets depressed.

And so on.

Mood balancers, which are few, in my case do not help or are not tolerated by my liver.

In addition, there are psychotic attacks that need to be treated with a different set of drugs (if they work). Currently, my psychiatrist insists on me staying in a clinic, where under safe conditions we could introduce a novelty (an old medication frankly speaking, because it is a first-generation drug) – Clozapine, an antipsychotic drug with a strong effect.

Maybe, however, I will wait what the drug-resistant patients' board will say, 3.12. Today, we talked about electroshocks again. Well, I’m sure I will not put on weight 30kg … I can not guarantee it with Clozapine.

Some go to the vegetable store, smell the melons, touch them and choose the most complete, most juicy and mature. I go to the pharmacy and carry out more prescriptions. Sometimes the pharmacist will ask „all this medicine for you?” And I want to come up with my grandma, aunt or other relative. Yes, that’s all for me. A handful a day. And poor results, because I still want to die, or spend too much money, or it seems to me that my husband is plotting against me.

Board of experts, get ready. A difficult customer is coming.

PS. After yesterday’s attack of deep depression, today with no symptoms. Can you believe that?…

Bonus: a poem

I play

in Existence

 

I open my mouth, some words come out

they don’t matter to me

maybe I’m just saying blablabla

I don’t know anymore

 

My left leg, a joyful skeleton

somewhere under the tree

under the sparrow and nightingale

 

My right hand holds on to reality, its claws

are painted in dots, but it doesn’t matter

I reach out I hold on to

grass moss frozen ground

 

I breathe in

I breathe out

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.