Inaczej / Otherwise

(ENG.below) Od mojego pierwszego rzutu choroby przed kilkoma laty (epizod mieszany, szybka zmiana faz, atak paniki, symptomy psychotyczne) zmienił się mój system nerwowy. W przeszłości – doprawdy wymiatałam; ryzyko, improwizacja, emocjonalne fikołki, trudne przypadki…Teraz mogłabym jedynie zostać patronką innych wymiataczy – tych, których wszystko za dużo kosztuje i wymiatają z powrotem do domu.

Dziś jak co drugi dzień poszłam na basen; po 10 minutach wiedziałam, że to dla mnie zbyt wiele – zbyt wielu ludzi, masy wrzeszczących pociech, za wiele rąk i nóg dotykających mnie lub kopiących pod wodą oraz konieczność manewrowania między pływającymi wolno lub bardzo wolno.

Powinnam była się poddać. Wyjść.

30 minut później, gdy wciąż byłam w wodzie, dopadł mnie atak paniki. Moje ciało skurczyło się jak rodzynek, miałam tylko jedną myśl: gdzie jest mój mąż, ja chcę do mojego męża, chcę się zaszyć w jego kieszeni, zniknąć w jego ramionach. Wszystko we mnie drżało i krzyczało.

Nie wiedziałam co robić. Zamarłam.

Po dłuższej chwili przypomniałam sobie, że należy oddychać. Oddychałam więc głęboko, zrobiłam jeszcze 3 rundy na nagle niemal pustym pasie i wyszłam do szatni po moją pigułkę szczęścia – Temestę.

Tym razem obyło się bez interwencji.

 

 

Since my first major episode/phase of the illness couple of years ago  (mixed, rapid cycling, panic attacks, psychotic symptoms) my nervous system has changed. In the past, I was a badass. Now, I’m a…goodass?… 🙂 Strangely close to “goddess”, and yet it would have to be the Goddess of Vulnerability. Patroness of all delicate nervous systems.

I went to the swimming pool today, as usual, and after 10 minutes I knew it was too much for me – too many people, too many shrieking children, too many legs and hands touching and kicking me underwater, and a necessity to find your way between those who swim slowly and those even slower.

I should have given up.

30 minutes later, still in the water, a panic attack got me. My whole body shrank like raisin and I would give a kingdom AND a horse to someone who would bring my husband to me, like – immediately. Only his arms seemed to be the rescue. I wanted to dissolve in them, cease to exist.

I didn’t know what to do.

Bu then, I remembered that I should breathe. Slowly, I made 3 more rounds in the water and went to take my happy pill – a calming down Temesta.

This time I survived with no outside intervention needed.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.