Inwalidka / Cripple

(ENG.below)  Wydrukowałam właśnie raport nastrojów dla mojego psychiatry. Mój mąż, w swoim informatycznym geniuszu stworzył dla mnie aplikację, którą wypełniam każdego wieczoru danymi: nastrój, objawy psychotyczne, poziom niepokoju, dawkowanie leków. Nie musimy dzięki temu polegać na mojej – zawodnej – pamięci. Ba, możemy nawet wygenerować raport za cały rok. Wygląda iście diabelnie – jakby linię nastrojów szyła pijana szwaczka (lub pijany krawiec). Jednak odkąd zaczęłam brać Klozapinę, nie miałam ani jednego maniakalnego epizodu; depresja owszem, nie opuszcza mnie na zbyt długo, lecz przynajmniej nie muszę radzić sobie z pomysłami typu „może zostanę prostytutką”. Mania urąga mojej godności, jeśli jeszcze jakąś posiadam i jeśli mogę przypisać manii intencje; wszechogarniającą seksualność i niezniszczalny napęd.

Mimo polepszenia wyników, skutki uboczne Klozapiny przypominają mi, że nie jestem zdrowa. Zmęczenie, senność (śpię po 11-12h), ciągły apetyt, zwłaszcza na słodycze. Mój asystent psychiatryczny twierdzi, że organizm potrzebuje czasu, by się przyzwyczaić. No dobrze, ale ile tego czasu potrzebuje?…

Psychiatra twierdzi, że cierpliwość nie jest moją mocną stroną. Słyszałam to już wcześniej, w trakcie programu adaptacyjnego (pracowałam w warsztacie dla „ludzi po przejściach”: depresja, borderline, alkoholizm,…). Nie potrafiłam znieść robienia co dzień tego samego; nie umiałam wykonywać prostych czynności, bo nie wiedziałam, czym przyczyniają się do wizji „lepszego świata”. By funkcjonować zawodowo, potrzebuję szerszego kontekstu i zakorzenienia w sensie.

A ty?

W końcu okazało się, że nawet program przystosowawczy jest dla mnie zbyt trudny. Do frustracji zawartością pracy (szycie, czyszczenie kufrów, wiązanie kabli, przygotowywanie faktur,…) doszło nie tylko moje niezrównoważenie psychiczne, ale i dolegliwości fizyczne oraz choroba nowotworowa w rodzinie. Trudno było mi się skupić, bo myślami byłam gdzie indziej. Po 8 miesiącach zapadła decyzja o moim przesunięciu z programu przystosowania zawodowego do procesu orzekania o inwalidztwie – i renty.

Uznaję to za absolutny paradoks, że z pracoholiczki przemieniłam się w inwalidkę, niezdolną do pracy.

„Pracę” staram się zatem organizować sobie sama: każdego dnia piszę i rysuję. Nie wiem jak dla Ciebie, ale dla mnie ma to większy sens niż czyszczenie kufrów i wiązanie kabli.

I just printed a mood report for my psychiatrist. My husband, in his IT genius, created for me an application that I fill out every evening with data: mood, psychotic symptoms, level of anxiety, drug dosage. We do not have to rely on my – unreliable – memory. We can even generate a report for the whole year. It looks dashing – like a line of moods made by drunk seamstress (or drunk tailor). However, since I started taking Clozapine, I did not have one manic episode; depression, yes, it does not leave me for too long, but at least I do not have to deal with ideas like „maybe I will become a prostitute”. Mania defies my dignity, if I still have some, and if I can assign intentions to mania; all-pervading sexuality and indestructible propulsion.

Despite the improvement of results, the side effects of Clozapine remind me that I am not healthy. Fatigue, drowsiness (I sleep after 11-12h), constant appetite, especially for sweets. My psychiatric assistant says that the body needs time to get used to it. Okay, but how much time does it need? …

The psychiatrist says patience is not my strong point. I heard this before, during the adaptation program (I worked in a workshop for „troubled people”: depression, borderline, alcoholism, …). I could not stand doing the same thing every day; I could not do simple things because I did not know how they were connected to the vision of a „better world”. To function professionally, I need a wider context and rooting in the sense.

And you?

In the end, it turned out that even the adaptation program is too difficult for me. The frustration with the content of the work (sewing, cleaning the trunks, tying the cables, preparing invoices, …) combined with my mental instability, but also physical trouble and cancer in the family. It was difficult to concentrate because I was somewhere else. After 8 months, the decision was made about my transfer from the program of professional adjustment to the process of adjudication about invalidity – and the pension.

I consider this to be an absolute paradox that I turned from a workaholic to an invalid, unable to work.

Therefore, I try to organize my „work” myself: I write and draw every day. I do not know how for you, but it makes more sense to me than cleaning the trunks and tying the cables.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.