jak każdy / like everyone

(ENG.below) „Normalność jest przereklamowana. Nigdy jej nie ufałem.” – napisał dziś do mnie mój depresyjny przyjaciel.

Zacznę od końca.

Wracam wieczorem do domu, siadam za stołem, zaczynam płakać. Mamroczę: udawać normalną. Dostosować się. Dostroić. Zwyczajne konwersacje. Uśmiech. Pytanie – reakcja. Nie wyglądać źle. Nie wyglądać za dobrze. Wyglądać normalnie. Normalna. Normalna. Dlaczego czuję się normalna tylko w otoczeniu ludzi nienormalnych? Tylko przy nich spokojna, zwyczajna, jak reszta, jak każdy z nich. Dlaczego nie stresują mnie mamroczący, chrząkający, spięci, roztrzęsieni, a spinają błyskotliwi, zabawni, sympatyczni, koleżeńscy, zorganizowani? Kim się stałam? Co sobie zrobiłam?

Godzina wcześniej: biorę udział w próbie sztuki teatralnej, którą sama napisałam. Czy to nie powód do dumy? Cały zespół daje z siebie wszystko; atmosfera w ogóle nie jest napięta, wszyscy wytrwale dążą do perfekcji, powtarzają, szlifują, doskonalą, i jeszcze raz, i jeszcze jeden. Dobrze się bawię, podziwiam ich, śmieję się na głos. Jednocześnie gdzieś w środku rzednie mi mina. Wydawało mi się, że napisałam zabawną komedyjkę. Tymczasem patrzę na to, co grają aktorzy i widzę zwariowaną, gorzką, dziwaczną historię. Czy naprawdę we wszystkim muszę zostawiać ślady i tropy własnego szaleństwa? Czy nie potrafię już być…Normalna. Normalna.

Dwie godziny wcześniej: relaksująca kąpiel, pół Lorazepamu, bo inaczej po prostu nie wyjdę z domu; taka jestem przejęta. Przebieram się już siódmy raz. To zbyt wyzywające, to za ciasne, to za luźne; to za ponure, w tym wyglądam jak własna babcia, a w tamtym jak gwiazda porno. Makijaż? Lepiej nie, mam tylko jakieś stare kosmetyki, bo generalnie się nie maluję. Szminka, tak, to zadziała. Kurtka od mamy jako totem. Wychodzę z domu i znów próbuję udawać normalną, mimo że będę 20min za wcześnie, bo przecież mogę się po drodze zgubić, bo nie orientuję się w terenie, bo muszę oswoić nowe miejsce, bo przecież może być wypadek na drodze, bo przecież……

„Nie powinnaś się w kółko obracać w środowisku innych wariatów. Wyjdź do zdrowych, znajdź sobie jakichś normalnych przyjaciół!” – mówi do mnie moja depresyjna przyjaciółka.

Nie wiem czy jeszcze potrafię.

“Normality is overrated. I never trusted it.” – my depressive friend wrote to me today.

I’ll start from the end.

I come home in the evening, sit at the table, I start to cry. I mumble: pretend to be normal. Adjust. Blend in. Ordinary conversations. Smile. Question – reaction. Don’t look bad. Don’t look too good. Look normal. Normal. Normal. Why do I only feel normal around abnormal people? Only with tchem do I feel calm, ordinary, like the rest, like each of them. Why am I not stressed by mumbling, grunting, tense, jittery, and tightened by smart, funny, friendly, organized? Who have I become? What have I done to myself?

An hour earlier: I’m attending a theatre rehearsal of a play I wrote myself. Isn’t that something to be proud of? The whole team is doing their best; the atmosphere is not tense at all, everyone is persistently striving for perfection, repeating, polishing, perfecting, and again, and another. I’m having a good time, admiring them, laughing out loud. At the same time, somewhere inside I’m catching a thought: I recall I wrote a funny comedy. Meanwhile, I look at what the actors are playing and see a crazy, bitter, bizarre story. Do I really have to leave traces of my own madness in everything? Can I no longer be… Normal. Normal.

Two hours earlier: a relaxing bath, half of Lorazepam or I just won’t leave the house; I’m too stressed. This is the seventh time I am changing my outlook. This one is too provocative, this one too tight, that one too loose; this is too gloomy, in this I look like my own grandma, and in that I look like a porn star. Makeup? Better not, I only have some old cosmetics because I don’t wear makeup in general. Lipstick, yes, it will work. Jacket from mom as a totem. I leave the house and try to pretend to be normal again, even though I will be 20 minutes too early, because I can get lost on the way, because I don’t have a good sense of direction, because I have to get used to a new place, because there may be an accident on the road, because ……

“You shouldn’t gspend your time only around crazy freaks. Go out to the healthy ones, find yourself some normal friends! ” – says my depressive friend.

I don’t know if I’m able to anymore.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.