jak pomóc / how to help

(ENG.below) „Czy ktoś odczuwa pewnego rodzaju ulgę w związku z nakazem siedzenia w domu, bo nie musi już ciągle, wobec tylu ludzi, ukrywać swojej depresji?” – natrafiłam dziś na taki tekst.

Maskowanie to podstawowa umiejętność chorych psychicznie. Mamy maski dla rodziny (żeby się nie martwili), dla przyjaciół (żeby chcieli mimo wszystko spotkać się z nami), pracodawców (jeśli wciąż mamy pracę) i dla ludzi mijanych na ulicy (bo nie chcemy zarażać swoim cierpieniem). „Świetne rysunki, tylko wszystkie postaci mają takie smutne oczy” – usłyszałam; na rysunkach nie muszę się ukrywać. Mam wrażenie, że każdy z nas chorych chodzi po świecie z wielkim banerem: „Naprawdę, nie jest aż tak źle, daję radę” . Kiedy wracamy do domu, zsuwamy maskę, a pod nią znajdują się różne twarze, głównie autentycznie nie dające rady. Ale przecież nie chcemy być ciężarem. Nie chcemy pomocy. O samobójstwie myślimy tylko od czasu do czasu, ale przecież nic sobie nie zrobiliśmy, więc nie jest tak krańcowo źle. Zresztą, teraz wszyscy trochę źle się czują, bo świat się ostatnio zmienił. My czujemy się po prostu trochę gorzej niż przeciętnie. Ale przecież „dajemy radę”.

Jeśli znasz kogoś chorego psychicznie, zapewnij go od czasu do czasu, że może być z tobą autentyczny – lecz zrób to tylko pod warunkiem, że będziesz pewna, że dasz radę znieść to, co być może ci opowie. Ból, żal, osamotnienie, zdziczenie, dziwność, rozpacz, desperację, apatię, i wiele innych. Bądź gotowy na to, że może to nie być łatwa rozmowa. Uchylisz jednak choremu rąbek nieba – będzie mógł odpocząć w przeświadczeniu, że nie musi się spinać, grać, udawać, trzymać za wszelką cenę. Odpoczynek w takiej świadomości jest na wagę złota.

„Does somebody feel some kind of relief about staying at home because they don’t have to hide their depression from so many people anymore?” – I came across this text today.

Masking is the basic skill of the mentally ill. We have masks for the family (so that they’re not worried), for friends (so that they want to meet us after all), employers (if we still have a job), even for strangers on the streets (because we do not want to infect them with our suffering). „Great drawings, only all the characters have such sad eyes,” I heard; I don’t have to hide my world in my drawings. I have the impression that each of us sick walks around with a great banner: „Really, it’s not that bad, I can cope.” When we get home, we slide off the mask, and under it there are various faces, mainly authentically suffering. But we don’t want to be a burden. We don’t want help. We only think about suicide from time to time, but we haven’t done anything, so it’s not that bad. Anyway, now everyone is feeling a little worse because the world has changed so much recently. We just feel a little worse than average. But we „manage”.

If you know someone who is mentally ill, assure him/her from time to time that he/she can be authentic with you – but only if you are sure you can handle what he/she may tell you. Pain, regret, loneliness, wildness, strangeness, despair, apathy, and more. Be ready that this may not be an easy conversation. However, this will be a greatest gift you can offer. Your friend will be able to rest in the conviction that she/he does not have to hang on all the time, act bravely, pretend, hold-herself-together at all costs. Resting in such awareness is worth its weight in gold.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.