Kobieta w kawałkach / A woman in pieces

(ENG.below) Piękna pogoda, najsłodszy pies świata, kochany mąż, cudowny kraj. I myśli samobójcze: skoczyć z mostu, powiesić się w toalecie publicznej, rzucić pod pociąg.

Kiedy patrzysz na moje zdjęcia, widzisz puszystą, uśmiechniętą osobę. Myśli samobójczych czy walki z impulsami samookaleczenia nie widać na twarzy. Twarz to fasada i przyznam, że całkiem mi się udała. Jeśli do tego dodam umiejętność przekonywania, iż „nie jest źle“, „jest ok“ i śmiania się kiedy wypada – tworzę wizerunek kobiety z trudnościami, lecz niepokonanej.

Wciąż niepokonanej…jakaż w tym ironia. Choroba pokonuje mnie każdego dnia. Czuję się tak, jakbym stała na krawędzi, za którą jest już tylko ulga wiecznego spokoju; na tej krawędzi się kołyszę, wte i wewte, ulegając dotykowi choroby. W niektóre dni mam dość siły, by powiedzieć chorobie „wiem, że to ty, ale ty to nie ja, a już na pewno nie cała ja“; są też takie, w które łykam ile wlezie tabletek, bo nic nie jest w stanie przynieść mi ukojenia. Ból egzystencjalny – z braku lepszego określenia – jest jak najbardziej prawdziwy; przynosi niepokój, niewygodę, lęk przed całkowitym rozpadem.

Jestem kobietą w kawałkach.

Beautiful weather, the sweetest dog in the world, beloved husband, wonderful country. And suicidal thoughts: to jump from the bridge, hang myself in a public toilet, jump under the train.

When you look at my photos, you see a fluffy, smiling person. Suicidal thoughts or fighting self-harming impulses are not visible on the face. The face is a facade, and I must admit that I succeeded in creating a convincing one. If I add to this the ability to make others believe that „it’s not bad”, „it’s ok” and laughing when I am supposed to – I create the image of a woman with difficulties, but invincible.

Still invincible … what an irony. The disease beats me every day. I feel as being on the edge, after which there is only the relief of eternal peace; on this edge I am swaying, in and out, succumbing to illness. Some days I have enough strength to say the disease „I know it is you, but you are not me, and certainly not the whole me”; there are also those in which I swallow as many pills as possible, because nothing can bring me relief. The existential pain – for lack of a better expression – exists and is very real; it brings anxiety, discomfort, fear of complete disintegration.

I am a woman in pieces.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.