Krótko i słodko / Short and sweet

(ENG.below) Zrobiłam wielki krok. Tak wielki jak stanięcie na księżycu. Coś przekroczyłam, zafunkcjonowałam inaczej niż zwykle; jestem zestresowana, ale jednocześnie pełna nadziei.

Cóż takiego zrobiłam?

Otóż – zaprosiłam kilka osób do grupy wsparcia.

Serio.

Doszłam do wniosku, że moje życie zagranicą odcięło mnie od moich koleżanek, przyjaciółek z Polski; przez parę lat próbowałam inicjować i podtrzymywać znajomości na miejscu, ale miałam rosnące wrażenie, że ciągle tylko słucham o problemach innych ludzi, tak jakby fakt, że do niedawna byłam praktykującą psycholożką predestynował mnie do bycia „uchem“. Poddałam się. Straciłam zasoby na ciągłe wspieranie innych, rozumienie, empatię, podczas gdy sama właśnie tego od przyjaciół potrzebowałam.

Tymczasem moja przyjaciółka I. podsunęła mi obraz, w którym nie muszę być sama, skazana na samotność, na brak ożywczych kontaktów. Wystarczy poprosić. Jak w bajce, wyobrażasz sobie? No więc, po długich bataliach ze sobą samą (jak to tak, dla mnie coś?) zainicjowałam dziś komunikację w tej sprawie i…spotkałam się z bardzo pozytywną reakcją!

Pójdę dziś spać w spokoju i radośnie.

A od jutra podlewam kwiatki wspólnotowości, wymiany i flow!

I took a big step. As big as standing on the moon. I crossed something, I acted differently than usual; I am stressed but at the same time full of hope.

What did I do?

Well – I invited several people to the support group.

Seriously.

I came to the conclusion that my life abroad cut me off from my friends, friends from Poland; for a few years I tried to initiate and maintain friendships here on the spot, but I had the growing impression that I was still only listening about the problems of other people, as if the fact that until recently I was a practicing psychologist predestined me to be „an ear“. I gave up. I lost resources for constant support of others, understanding, empathy, while I just needed this from friends.

Meanwhile, my friend I. suggested me an image in which I do not have to be alone, doomed to loneliness, lack of invigorating contacts. Just ask. Like in a fairy tale, can you imagine? Well, after long battles with myself (do I deserve it?), I initiated communication in this matter and … I met with a very positive reaction!

I will go to sleep tonight and joyfully.

And from tomorrow I start to water the flowers of communion, exchange and flow!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.