Kurczak bez głowy / Headless chicken

(ENG.below) Ciężko jest. Rozpięta między „boję się wyjść z domu” a „jestem stworzona do wielkich rzeczy”; między „nie mam na nic siły” a „mam siłę na wszystko, nie ma rzeczy niemożliwych, jak tylko czegoś dotknę, przemieni się w złoto”; między: „nie patrzcie na mnie, jestem taka brzydka” a „patrzcie na mnie, bo jestem królową”, i tak dalej – na przestrzeni doby. W wyobraźni związuję sobie ręce, by nie zrobić sobie krzywdy, bo tak mnie kusi, żeby sobie zadać ból fizyczny; wczoraj chciałam sobie obciąć wszystkie dredy albo przynajmniej pociąć przedramiona; miałoby to przynieść ulgę od tego bólu egzystencjalnego nie do ogarnięcia, a jednak – musi, że do ogarnięcia. Boli! To boli! Piszę z samego środka tej fazy, może pisanie przyniesie mi ulgę, lecz boję się, że nic nie przyniesie; rozsadza mnie coś od środka, coś, co kilka dni było spakowane, schowane; wiem, robię się coraz mniej zrozumiała, tak trudno to ująć w słowa, ten niepokój, maniakalny napęd, jak krwawiący kurczak bez głowy, co bezcelowo biega w kółko.

Wezmę, jak wczoraj, dużą dawkę Zyprexy i zasnę. Jaka się obudzę – nie wiem. „Nie budźmy się, nie budźmy się!” – wrzeszczy jakiś wewnętrzny chór. Znikąd pomocy, bo nie da się uciec od siebie, chyba, że w niebyt. Sama sobie wrogiem, katem, oprawcą.

Ciężko jest.

It’s bad. Stretched between „I’m afraid to leave the house” and „I’m made for great things”; between „I have no strength for anything” and „I have strength for everything, nothing is impossible, as soon as I touch something, it turns into gold”; between „don’t look at me, I’m so ugly” and „look at me because I’m the queen”, and so on – during one day. In my imagination, I tie my hands so as not to hurt myself because I am so tempted to inflict physical pain; yesterday I wanted to cut off all the dreadlocks or at least cut my forearms; it would bring relief from this existential pain beyond comprehension, and yet – I know it must be contained. It hurts! It hurts! I write from the very middle of this phase, maybe writing will bring me relief, but I’m afraid that it will not bring anything; something bursts inside me, something that was packed and tucked away for the last few days; I know, I’m getting more and more vague in my writing, it’s so difficult to put it into words, this anxiety, manic drive, like a bleeding chicken without a head, which is running pointlessly in circles.

As yesterday, probably today too I will take a large dose of Zyprexa and fall asleep. In what shape I will wake up – I do not know. „Let’s not wake up, let’s not wake up!” – yells an internal choir. Help is not coming, because you can not escape from yourself, except into non-existence. Me, my own enemy, executioner, torturer.

It’s bad.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.