Lekko / Lightly

(ENG.below) Tak sobie dziś pomyślałam – skoro mam tylko złamane żebro, nieżyt żołądka i spiętrzony niepokój, któremu zaradzi Temesta – może wezmę się za jakiś lżejszy temat. Myślę – lekko. Myślę – nie między oczy.

Jedyne, co do mnie przypłynęło, to temat macierzyństwa. A raczej – niemacierzyństwa. Dzieci dziedziczą podatność na moją chorobę, ryzyko zachorowania przy chorym rodzicu wzrasta kilkunastoprocentowo. Do tego dochodzi całodobowa opieka nad maluchem, która koliduje z moją konieczną higieną snu, a także szeregiem innych objawów. Nie dam rady zająć się dzieckiem będąc w depresji, napięciu i niepokoju, nie wspominając o objawach psychotycznych, które zagrażają mojemu i dziecka zdrowiu lub życiu. Nie wspomnę o depresji poporodowej i tym, że na okres ciąży musiałabym odstawić leki. W kogo bym się przemieniła? Nie wiem.

Na szczęście moje hormony postanowiły wesprzeć mnie w niemacierzyństwie, wykazując w ostatnim badaniu poziom taki, jak u kobiet po menopauzie. Ja już się nie skarżę, ja się śmieję, pytając: co jeszcze masz dla mnie, życie?? Dawaj, bo mało mi, nudzę się, ziewam, zasypiam……

Oczywiście decyzja o tym, by nie zostać matką, jest trudna – przeżywam ją trochę tak, jakbym pozbawiała świat jakiejś możliwości, którą byłoby dziecko moje i męża.

W moim życiu był jeden moment, trwający kilka miesięcy, kiedy cholernie chciałam zajść w ciążę. Miałam nawet upatrzonego ojca dziecka. Na poziomie zarówno emocjonalnym, jak i fizjologicznym byłam bardzo zdeterminowana. A teraz zagadka: co to była za faza choroby?……

Patrząc z boku absolutnie wszyscy widzieli, że to mania. Młody chłopak nie chciał, nie był gotowy, nie nadawał się – racjonalnie wszystko było na NIE. Jednakże choroba ma swoją własną logikę, czy też antylogikę, widzenie tunelowe, zaślepienie, zawężenie pola widzenia i gigantyczny napęd w pożądanym kierunku. Pierwotny, zwierzęcy, jednocześnie udający racjonalny czy nawet duchowy. Marzenie o totalnym połączeniu, o zlaniu się w jedno, o szczęściu, które nie rozróżnia już „ja” ani „ty”.

Z tamtej sytuacji udało mi się wyjść. Był to największy wysiłek mojego życia; myślałam, że rozpadnę się na kawałki, i do pewnego stopnia tak się stało. Idź pod prąd manii – zostaniesz moją bohaterką/bohaterem.

A tymczasem: najprawdopodobniej nikt nigdy nie powie do mnie „mamo”.

 

I thought today – since I only have a broken rib, stomach ache and anxiety that Temesta can remedy – maybe I’ll take on a lighter subject. I’m thinking – lightly. I’m thinking – not a hammer in the head.

The only thing that came to me is the subject of motherhood. Or rather – non-motherhood. Children inherit the susceptibility to my disease; the risk of developing an illness when having a sick parent increases by more than ten percent. In addition, 24-hour child care interferes with my necessary sleep hygiene, as well as with a number of other symptoms. I can not take care of my baby being depressed, tense and anxious, not to mention the psychotic symptoms that threaten my health and life or my child’s. I will not mention postpartum depression and the fact that I would have to discontinue my medication during pregnancy. Whom would I change into? I do not know.

Fortunately, my hormones decided to support me in non-maternity, showing in the last study a level like among postmenopausal women. I am not complaining anymore, I am laughing, asking: what else do you have for me, life ?? Give me more, I’m bored, I’m yawning, I’m falling asleep ……

Of course, the decision not to become a mother is difficult – I experience it a bit as if I deprived the world of a possibility that my child would be.

There was one moment in my life that lasted several months when I extremely wanted to get pregnant. I have even chosen a child’s father. At both emotional and physiological levels, I was very determined. And now I’ll let you guess: what phase of a disease that was? ……

Everyone back then could see that it was mania. The young boy I chose did not want to be a father, he was not ready, he was not fit – rationally everything was on NO. However, the disease has its own logic, or anti-logic, tunnel vision, blindness, narrowing of the field of vision and a gigantic drive in the desired direction. Primitive, animal-like, at the same time pretending to be rational or even spiritual. A dream of total connection, feeling as one, of happiness that does no longer discern „me” from „you”.

I managed to get out of that situation. It was the greatest effort of my life; I thought I would fall into pieces, and to some extent I did. Go against the manic force and you will become my hero.

In the meantime: most probably no one will ever say „mom” to me.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.