Ludzie i kategorie / People and categories

(ENG.below) Nie pisałam, bo musiałam odpocząć.

Nie wydarzyło się nic z tego, czego się obawiałam. Śpiewało się świetnie, mikrofon mnie mobilizował, zespół sympatyczny, a średnia wieku to jakieś 36 lat. Mrzonki o młodocianych poszły w niepamięć.

Wczoraj malowałam w atelier i miałam spotkanie dotyczące mojej wystawy – która odbędzie się w marcu.

Kiedy wróciłam do domu późnym popołudniem, mój mózg postanowił wyłączyć mi prąd. Byłam tak wyczerpana, że nie miałam siły zrobić sobie herbaty. Po prostu leżałam jak zombie. Myślałam sobie: tak się to kończy, gdy wariat próbuje funkcjonować jak normalsi. Gdy myśli, że dużo może. Gdy zapomina, że ma wysoce ograniczone zasoby, zwłaszcza w sytuacjach stresowych. A taką, powiedzmy sobie, jest dwugodzinny występ wokalny z nowymi utworami wśród nieznanych osób, plus rozmowa na temat wystawy kolejnego dnia. Powinnam wydrukować sobie na koszulce tekst „NIEWIELE ZNIOSĘ I NIEWIELE WYTRZYMAM”. Tak w ramach przypomnienia.

Bycie bohaterką wychodziło mi całkiem nieźle kiedy byłam zdrowa. Ocalałam świat, we własnym przekonaniu, na wiele sposobów. Teraz żyję w epoce „ocalam siebie”, lecz mimo wszystko czasem zapominam, ile to wymaga energii. Przyglądanie się nastrojom. Uważność, ciągle. Reagowanie na sygnały ostrzegawcze. Manewrowanie lekami. Przeżywanie kolejnych epizodów i podnoszenie się po nich. Regularny sen. Dozowanie wrażeń. Oszczędzanie sobie bodźców emocjonalnych. Ratowanie się w momentach, gdy moja amygdala postanawia mnie porwać. Głaskanie mózgu spokojem. I tak dalej.

Wygląda na to, że mam pracę na pełny etat; opieka nad (o)sobą niepełnosprawną. I mimo tego, że trwa już kilka lat, mam wrażenie, że ciągle muszę się dokształcać. Sprawdzać, kiedy jest „za dużo”, „za mocno”, „za intensywnie”. A najlepiej by było nie sprawdzać post factum. Tak jak wczoraj.

Niestety wychowana w duchu „bądź twarda, silna i rób wszystko na 200%” muszę się także „odkształcać”. Gdybym żyła według tych starych zasad, czułabym do siebie wyłącznie pogardę i niechęć, a także codzienną frustrację, że tak…”osłabłam”. Bo słabi, wiesz, to taka kategoria ludzi gorszych.

Myślę sobie, że czas na jakąś nową kategorię.

I have not written for a couple of days because I had to rest.

Nothing of what I was afraid happened. It was great to sing, the microphone mobilized me, the band was cool, and the average age there is about 36 years. No hyperactive juveniles like I thought.

Yesterday I painted in an atelier and had a meeting about my exhibition – which will take place in March.

When I got home late in the afternoon, my brain decided to turn off the power. I was so exhausted that I had no strength to even make a tea for myself. I just lay there like a zombie. I thought: this is how it all ends when a madman tries to function like normals. When she thinks she can do a lot. When she forgets she has very limited resources, especially in stressful situations. And, let’s say, a two-hour vocal performance with new songs among unknown people, plus a

conversation about the exhibition the next day IS such a situation. I should print on my T-shirt the text „I CAN’T BEAR A LOT AND I CAN’T WITHSTAND MUCH”. As a reminder.

I was pretty good as a hero when I was healthy. I have been saving the world in many ways, as I then thought. Now I live in the era of „saving myself”, but I still forget how much energy it requires. Controling moods. Mindfulness, all the time. Responding to warning signals. Maneuvering with medication. Going through difficult phases and rising after them. Regular sleep. Dosing sensations. Saving yourself emotional stimuli. Rescuing myself in moments when my amygdala decides to kidnap me. Stroking the brain calmly. And so on.

It looks like I have a full-time job; caring for a disabled person. And despite the fact that it has been going on for several years, I have the impression that I still need to learn a lot. Check when it is „too much”, „too hard”, „too intense”. And it would be best not to check post factum. Like yesterday.

Unfortunately, brought up in the spirit of „be tough, strong and do everything at 200%” I also have to „unlearn”. If I lived by these old principles, I would feel only contempt and aversion towards myself, as well as everyday frustration based on the fact that I have… become weak. Because the weak, you know, is a category of inferior people.

I think it’s time for a new category.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.