Marzenie życia / My life’s dream

(ENG.below) Zanurzona w depresji. Taki jest skutek uboczny stopniowego wycofywania Venlafaxyny (zeszliśmy z 337,5mg do 75mg). Po obniżeniu każdego progu mam kilka dni fazę popiołu – nic mi się nie chce, wszystko urasta do rangi wyzwania, jestem słaba i „ślimaczę“, czyli chowam się w skorupce. Po co zatem obniżamy poziom antydepresanta? Ponieważ wchodzi w reakcję z antypsychotykami i zwiększa ryzyko wystąpienia objawów psychotycznych.

No kto by pomyślał.

Leczenie farmakologiczne jest jak chodzenie po polu minowym. Już ci się wydaje, że jest dobrze, a tu nagle bum! Niespodziewany wybuch, w wyniku którego, nie dosłownie lecz metaforycznie, tracisz rękę albo nogę, i trzeba cię ratować innymi niż do tej pory środkami.

I tak pomalutku zmierzamy w kierunku elektrowstrząsów.

Przeszłam przez te kilka lat długą drogę od „nie będę brała leków, dam radę“, przez „będę brała jakiekolwiek leki, jeśli jest cień szansy, że mogą pomóc“, aż do „kurwa mać, nic mi nie pomaga“, skąd już niedaleko do elektrowstrząsów. Głowili się nade mną liczni ordynatorzy, specjalna komisja, kilkunastu psychiatrów…czuję się jak ostatni przedstawiciel ginącego gatunku, otoczony przez gadające głowy. Bardzo bym chciała, by wymyślili program ochronny, w którym – może – dane mi będzie spokojnie żyć. Kto by pomyślał kilka lat temu, że takie właśnie będzie moje marzenie życia.

Submerged in depression. This is the side effect of gradual withdrawal of Venlafaxin (we moved down from 337.5mg to 75mg). After lowering each threshold, I have a few days of „ash phase“ – I do not want anything, everything grows into a challenge, I am weak and I „snail”, meaning – hide in the shell. wBut why do we lower the level of antidepressant in the first place? Because it reacts with antipsychotics and increases the risk of psychotic symptoms.

Well, who would have thought.

Pharmacological treatment is like walking on a minefield. You think it’s okay, and suddenly – boom! An unexpected explosion, as a result of which, not literally but metaphorically, you lose your arm or leg, and you must be saved by other means than before.

And so we are moving slowly towards electroconvulsive therapy.

I have gone a long way over these few years from „I will not take medicine, I can do it”, „I will take any medication if there is a chance that they can help”, until „Fuck, it‘s not helping”, from where it’s not far to electroshocks. Numerous chief-psychiatrists, a special commission, a dozen or so doctors … I feel like the last representative of a dying species, surrounded by talking heads. I would very much like them to come up with a protective program in which, perhaps – I will be able to live peacefully.

Who would have thought a few years ago that this would be my life’s dream.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.