Megan

(ENG.below) Ostatnie dwa dni w ośrodku interwencji kryzysowej. Brak symptomów od tygodnia. Moje ulubione panie i tak na urlopie, więc odpadają mi zajęcia z terapeutycznego pisania, relaksacji i troski o siebie…od teraz chcę sobie je sama organizować.

Moja wspierająca teściowa napisała dziś cudownego maila o tym, że na zdjęciu z pracowni Art Brut (w momencie, gdy się dowiedziałam, że mnie przyjmują) wyglądam jak „definicja szczęścia”. Faktycznie, mam ogromnego banana na twarzy i nie jest on nic a nic udawany. Oczywiście, jak wiesz z poprzedniego wpisu, mam również wiele obaw, ale „tylko ignoranci ich nie mają”, jak napisała K.

Fakt, że przyjęli mnie do pracowni/galerii, dotyka głęboko moich poszukiwań tożsamości. Od zawsze próbowałam wpasować się do zaistniałych warunków, czy to w zdrowiu, czy w chorobie; jednocześnie zawsze jakoś z nich wystawałam, nie mieszcząc się w 100% ani w definicji „dobrej dziewczynki z dobrego domu” (mój dom też zresztą w pewnym momencie w tej definicji się nie zmieścił), ani „buntowniczki przeciwko szufladkom”. Moja mama odgrywała przez długi czas rolę „szufladkowej”, ubierając mnie w białe kołnierzyki i wyrywając kartki z zeszytu, dopóki nie będzie idealnie napisane. Choć wiem, że miała dobre intencje, próbując nauczyć mnie „bezbłędnego życia”, zabrakło mi mnóstwa innych lekcji, które muszę nadrabiać sama: miłości do siebie, akceptacji, wyrozumiałości, troski. Całkiem niezłym wzorem do tego jest moja siostra, a dorosłymi nauczycielami, którzy mi to dają i przez to pokazują, jak może być – mój mąż i przyjaciółka.

Tyle się jeszcze chcę nauczyć – i nie mam tu na myśli poradników majsterkowania, które kocha mój małżonek. Nie chcę, by paraliżował mnie lęk przed porażką, ośmieszeniem i największy – byciem niedostatecznie dobrą. Chcę wejść do atelier z otwartą głową i wdzięcznym sercem.

Co zabawne, od wczoraj moim wspierającym duchem – a może duszką? – jest Megan Rapinoe, 34-letnia kapitanka amerykańskiej drużyny kobiet w piłce nożnej. Gdy patrzę na jej zdjęcia, myślę o tym, że wyciąga do mnie rękę i mówi: „zostań ze mną”, co dla mnie oznacza „nie zasypiaj życiowo, nie osuwaj się w dramat, myśl trzeźwo i rób swoje”.

I tak zamierzam.

Last two days at the crisis intervention center. No symptoms since last Monday. My favorite ladies are on holidays, so I drop out of therapeutic writing, relaxation and caring for myself … from now on I want to organize them myself.

My supportive mother-in-law wrote today a wonderful email about the fact that on the photo from the Art Brut studio (the moment I found out that they were accepting me) I look like a „definition of happiness”. Actually, I have a huge banana on my face and it is no fake smile. Of course, as you know from the previous entry, I also have many fears, but „only the ignorants do not have them”, as K. wrote.

The fact that they accepted me to the studio / gallery deeply touches my quest for identity. I have always tried to fit into the existing conditions, whether in health or in illness; at the same time, I always „sticked out” of them somehow, not fitting 100% either in the definition of „a good girl from a good home” (my home stopped to fit in some years ago as well) and „rebels against drawers”. My mum played for a long time the role of „drawers’ lady”, dressing me in white collars and tearing pages from the notebook until everything was perfectly written. Although I know that she had good intentions, trying to teach me a „flawless life”, I missed a lot of other lessons that I have to make up for myself: love for myself, acceptance, compassion and caring. A pretty good example of this is my sister, and the adult teachers who give it to me and thus show how it can be – my husband and my best friend.

I still want to learn so many things – and I do not mean the DIY tutorials that my husband loves. I do not want to be paralyzed by the fear of failure, ridicule and the biggest – being insufficiently good. I want to enter the atelier with an open head and a grateful heart.

What’s funny, since yesterday my supportive spirit is Megan Rapinoe, 34-year-old captain of the American women’s soccer team. When I look at her photos, I think that she is reaching out to me, saying: „stay with me”, which means to me „do not fall asleep in life, do not fall into drama, think sober and do your own thing”.

And so I intend.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.