Miłość, która zostaje / Love that’s left

(ENG.below)  4 kawy i Redbull; kowboju, do dzieła!

Nie mogłam wczoraj zasnąć. Moje ciało było zmęczone po 12km spacerze i pływaniu w lodowatej rzece, ale umysł – miał własny pomysł na wieczór. Musiałam wspomóc się Seroquelem, by się znokautować. Niestety kolejny dzień po takim nokaucie jest trochę…męczący. Zmęczony.

Wieczorem dostałam wielce wspierającego maila dotyczącego Z. (stan nadal ciężki) od członkini mojej kobiecej grupy wsparcia. Napisała: „To co się wydarzyło było decyzją Twojej przyjaciółki. Wiele lat temu straciłam przyjaciela. Uczyłam się długo szanować jego decyzję. Ból jest duży, gdyż to my zostajemy i nie wiemy co mamy zrobić z tą naszą zostawioną miłością. Wiem dobrze, że poczucie winy nie jest całą Tobą. Ty/Ja jesteś większa niż ono. I najtrudniej wybaczyć sobie, ale zdecydowanie to jedyne, co zostaje. Wybaczenie sobie.“

Sytuacja Z. stawia przede mną wiele pytań. Jak wspierać, nie zamartwiając się? Jak wspierać, gdy ten, kto wsparcia potrzebuje, jest nieprzytomny?…Jak zrzucić ciężki plecak poczucia winy, że nie zrobiło się absolutnie wszystkiego, by w odpowiednim momencie być i pomóc?…Jak nie projektować swojej historii samobójczej, historii moich bliskich, na to, co się z Z. dzieje?…

Nie wiem, czy Z. chce się obudzić. Nie wiem, czy – z jej perspektywy – ma do czego.

Wiem, że nie jestem w stanie zapewnić jej powodów do życia;

sama czasem mam duży problem, by je znaleźć dla siebie.

4 coffees and a Redbull; let’s do it, cowboy!

I could not fall sleep yesterday. My body was tired after a 12km walk and swimming in an icy river, but my mind – had its own idea for the evening. I had to get help from Seroquel to get knocked out. Unfortunately, the next day after such a knockout is a bit … tiring. I’m exhausted.

In the evening, I received a very supportive e-mail about Z. (still no progress) from a member of my female support group. She wrote: „What happened was your friend’s decision. I lost my friend many years ago. I’ve learned to respect his decision for a long time. The pain is big because we are staying and we do not know what to do with our love that’s left. I know well that the feeling of guilt is not all of You. You / I are bigger than it. And the most difficult is to forgive myself, but definitely the only thing that there is to do. Forgiveness. ”

Z.’s situation raises many questions for me. How to support someone without worrying? How to support when the one who needs help is unconscious? … How to dump a heavy backpack of guilt that I didn’t do enough to be there at the right time and help? … How not to project my own suicidal history, the history of my loved ones, on what’s happening to Z.? …

I do not know if Z. wants to wake up. I do not know if – from her perspective – she has something to wake up to.

I know that I can not give her reasons to live;

I sometimes have a big problem to find them for myself.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.