most / a bridge

(ENG.below) Powrót do domu.

Przez dwa tygodnie dobrze czułam się w roli osoby wspierającej, rozumiejącej, pomagającej, negocjującej, empatycznej. Przypomniał mi się czas, w którym nie byłam jeszcze chora. Bliscy gratulowali mi „bycia w świetnej formie”. Miałam w ciągu tego pobytu tylko jeden atak psychotyczny. Mąż zaniepokojony: patrzy na mnie i widzi mnie w roli, jaką jego zdaniem dawno porzuciłam. W dodatku dobrze się z nią czuję i niewiele mnie ona kosztuje. Co się dzieje?…Mam wrażenie, że wszystkie puzzle są na swoim miejscu. Mąż – że cofnęłam się w czasie o dziesięć lat. A przecież powinnam pamiętać, że nie jest moją rolą uszczęśliwianie kogokolwiek. Jednakże tak dobrze mi to wychodzi…

Wracam do domu, w którym nikt niczego ode mnie nie oczekuje i w zasadzie nie potrzebuje. Jak się przestawię? Myślę sobie: może wykorzystam swoją energię na jakiś wolontariat?…Jeszcze nie. Poczekam, jak się rozwinie moja sytuacja – w jaki sposób osiądę z powrotem we własnej rzeczywistości.

Pobyt w Polsce nie należał do najłatwiejszych, ale i tak była to zupełnie inna historia w porównaniu z poprzednim wyjazdem na święta. Bez męża spędziłam prawie tydzień i radziłam sobie całkiem dobrze. Nie zjadał mnie stres ani niepokój, odstawiłam Lorazepam. Najbardziej przejmowałam się powrotem do domu, tym, że znowu będę wsparciem „tylko na odległość”. Mąż zaniepokojony.

I znów wracam do podstawowych pytań: kim jestem? Co jest dla mnie ważne? Na czym mi zależy? Na czym chcę spędzać czas?

Na razie dziergam pomost między wypełnieniem a pustką, strukturą a jej brakiem, byciem potrzebną a byciem niewidzialną.

Back home.

For two weeks, I felt good in the role of a supportive, understanding, helping, negotiating and empathetic person. I was reminded of a time when I wasn’t sick yet. My relatives congratulated me on „being in great shape”. I had only one psychotic attack during this stay. Husband is concerned: he looks at me and sees me in the role that he thinks I have long abandoned. In addition, I feel good with it and it costs me little. What’s going on? … I have the impression that all the puzzles are in place. My husband – that I went back ten years in time. And yet I should remember that it is not my role to make anyone happy. However, I am doing it so well …

I come back home where nobody expects anything from me and basically needs nothing. How will I find myself in it? I’m thinking: maybe I will use my energy for some volunteering? … Not yet. I will wait for my situation to develop – to see how to settle back in my own reality.

The stay in Poland was not the easiest one, but it was a completely different story compared to the previous trip during Christmas. I spent almost a week without my husband and did quite well. I wasn’t being eaten by stress or anxiety, and I gave up Lorazepam. My biggest concern was going home, being a „distance only” support again. Husband is concerned.

Again, I come back to the basic questions: who am I? What is important to me? What do I care about? What do I want to spend my time on?

For now, I am knitting a bridge between full and void, structure and lack thereof, being needed and being invisible.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.