Myślowa asana / Thought asana

(ENG.below) Nie miałam dziś siły wstać z łóżka. Wiesz, to nie takie „nie mam siły” będące rezultatem zmęczenia po ciężkim tygodniu, chęci dłuższego pobaraszkowania czy niewyspania. To depresyjne „nie mam siły”, połączone ze zmasowanym atakiem leków antypsychotycznych (dawkę jednego zwiększamy, drugiego – zmniejszamy, w wyniku czego chwilowo wpływają na mnie oba). To wata w nogach, senność, powolność, a do tego myśli z kategorii „skończmy to już, póki jeszcze mamy na to siłę”. W takie dni mam wrażenie, że choruję od zawsze, co oczywiście nie jest prawdą; jednakże depresyjna perspektywa zasnuwa pole widzenia do „źle albo jeszcze gorzej”.

Coraz bardziej skłaniam się ku myśleniu, że chorować trzeba umieć. Że to sytuacja życiowa wymagająca konkretnych kompetencji. Nie wiem jak u innych, ale u mnie tak właśnie to wygląda: Biała Królowa (psychoza) i Czarna Szefowa (depresja) oczekują ode mnie umiejętności błyskawicznej adaptacji do sytuacji, elastyczności na poziomie doskonałym, akceptacji zmieniających się warunków i witania każdego kolejnego dnia jak gdyby był nową szansą. Wciąż mam wrażenie, że nie spełniam tych wymagań w pełni; że sięgam, ale nie dosięgam; w mojej głowie pojawia się pytanie, czy do chronicznej choroby da się przyzwyczaić; ba! – czy należy się do niej przyzwyczajać. Sformułowanie „walka z chorobą” zakłada immanentną niezgodę na chorowanie, a ja mam wrażenie, że walkę tę wygrywa się właśnie poddając się rzeczywistości.

Rozmawiałam wczoraj z mamą, która bardzo wierzy, że Klozapina będzie lekiem na całe zło i w końcu mnie ustabilizuje. Ja ciężko zniosę kolejne rozczarowanie, dlatego wolę myśleć, że mam szansę, lecz nie pewność.

Taki myślowy szpagat trudno na dłuższą metę utrzymać. Może dlatego jestem tak zmęczona.

I did not have the strength to get out of bed today. You know, it’s not like „I do not have strength” as a result of fatigue after a hard week, the desire for prolonged caressess or lack of sleep. This depressive „I have no strength”, combined with a massive attack of antipsychotic drugs (the dose of one increases, the other – we reduce, as a result of which both of them temporarily affect me). It means cotton wool instead of muscles in the legs, drowsiness, slowness, and the thoughts from the category „let’s end it while we still have the strength”. On such days, I have the impression that I have always been ill, which is obviously not true; however, the depressive perspective obscures the field of vision to „bad or even worse”.

I am increasingly inclined to think that one must learn to be sick. That this is a life situation requiring specific competences. I do not know how it is with others, but in my case this is how it looks: White Queen (psychosis) and Black Boss (depression) expect from me the ability to instantly adapt to the situation, flexibility at the perfect level, accepting changing conditions and greeting every day as if it was a new opportunity. I still have the impression that I do not meet these requirements fully; that I reach, but I do not reach effectively; the question arises in my head – whether it is possible to get used to chronic illness; whether one should get used to it at all. The phrase „fight against the disease” implies an imminent disagreement to illness, and I have the impression that this fight is won by surrendering to reality.

I talked yesterday with my mother, who very much believes that Clozapine will be a remedy for all evil and will finally stabilize me. I can hardly bear another disappointment, so I prefer to think that I have a chance, but not certainty.

Such a „thought asana” can hardly be maintained in the long run. Maybe that’s why I’m so tired.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.