Na oddziale / In the clinic

(ENG.below) Znów na tym samym oddziale, znów słuchając Loreeny McKennitt, która brzmi jak powrót do domu.

Te same twarze obsługi, ten sam ordynator, ta sama kawa bezkofeinowa, pianino, na którym nikt nie gra, samotny stół do ping ponga, a na ścianach moje czarno-białe portrety sprzed dwóch lat. Inna współlokatorka, inna hinduska para, ona gładzi go po włosach, szepcząc zaklęcia. Wszyscy tu szepcemy zaklęcia, bo nie chcemy tu być, a jednak chcemy, bo już nie ma innego wyjścia, bo w domu, na ulicy, wszędzie – jest zbyt niebezpiecznie.

Pastelowe, sympatyczne więzienie, izolacja z wyboru, sto kroków od końca do końca, czterdzieści z pokoju do palarni, siedem do łazienki. Na śniadanie – nadzieja; na obiad – rozczarowanie; na kolację – rozpacz, i tak w kółko.

Lekarze myślą, kombinują, analizują, jak mnie odgruzować, jak dokopać się do światła.

Wiem, że tam jest.

Nie cała umarłam.

Again in the same ward, again listening to Loreena McKennitt, who sounds like coming home.

The same nursing faces, the same doctors, the same decaf coffee, no-ones piano, a lonely ping pong table, and my black and white portraits from two years ago on the walls. Another roommate, another Indian couple, she strokes his hair, whispering spells. We all whisper spells here, because we don’t want to be here, and yet we want, because there is no other way out, because at home, on the street, everywhere – it is too dangerous.

Pastel, nice prison, isolation of choice, one hundred steps from end to end, forty from the room to the smoking space, seven to the bathroom. For breakfast – hope; for dinner – disappointment; for supper – despair over and over again.

Doctors think, combine, analyze how to debris me, how to dig into the light.

I know it’s there.

I didn’t die completely.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.