Nie chcę / I don’t want to

(ENG.below) Mój psychiatra gorąco mnie zachęca do pobytu w klinice. No tak, w tym roku jeszcze nie byłam…sytuacja jest ciężka, napady niepokoju wyłączają mnie z życia na kilka godzin dziennie. Udało mi się z nim wynegocjować zmianę mieszanki leków, a gdy ta nie pomoże, pójdę do szpitala.

Pewnie większość z was nie była nigdy w klinice psychiatrycznej. Tu, gdzie mieszkam, to dość sympatyczne miejsca, jednakże obecnie, ze względu na pandemię, zakazane są wyjścia i odwiedziny. Klinika zmienia się w przytulne więzienie. Nigdy nie wiesz, z kim trafisz do wspólnego pokoju; co trzeba będzie negocjować, na co się zgadzać, a czemu stawiać stanowczy opór.

W mojej historii siedmiu hospitalizacji miewałam różne przygody. W klinice poznałam dwie moje najbliższe do dziś przyjaciółki. Miałam też styczność z tak przeróżnymi osobami, że mogłabym o nich pisać miesiącami. Straszny pan, który próbował rozbić krzesłem pancerne szyby. Dziewczyny o zabandażowanych przedramionach, samookaleczające się lub po próbach samobójczych. Znajoma, której nie rozpoznałam, bo ciężka depresja zmieniła ją nie do poznania. Ludzie na odwyku, zasypiający z palącym się papierosem w dłoni. Nagie dziewczęta budzące mnie w nocy, płaczące, że koniecznie muszą skorzystać z mojej łazienki (jest taki jeden pokój…z łazienką). Współlokatorki pijane i pokaleczone od wywracania się na chodnikach, wracające do szpitala jak bumerang co kilka dni. Osoby prawie-już-dobre, na wychodnym, które jednak nie były w stanie przeżyć samotnego weekendu i ze smutkiem witają się z nami w poniedziałek rano. Anorektyczki. Osoby w fazie maniakalnej, które szybciej słychać niż widać. Bardzo stary pan, który ciągle nie spełniał warunków samodzielności, a alkohol przemycał w butelce po wodzie mineralnej. Pacjentka, która dostała napadu psychozy w nocy i obudziła cały oddział, goniąc się z pielęgniarzami i chichocząc jak szatan. Milczące, depresyjne duchy osób. Całkiem sympatyczny gość, który zdecydował się na odwyk od leków uspokajających. Kobiety, którymi manipulują maszty radiowe. Pielęgniarka w ciężkiej depresji poporodowej. I wielu, wielu innych.

Klinika psychiatryczna to bardzo ciekawe miejsce.

Wolę jednak zrobić wszystko, co w mojej mocy, by tam nie trafić.

A jeśli mi się nie uda – no cóż. Pójdę i będę kolekcjonować opowieści.

My psychiatrist strongly encourages me to go to the clinic. Well, I haven’t been there this year yet … the situation is difficult, anxiety attacks exclude me from life for a few hours every day. I managed to negotiate a change in the medication mix with my doctor, and if that doesn’t work, I’ll go to the hospital.

Probably most of you have never been to a psychiatric clinic. Here, where I live, these are quite nice places, but now, due to the pandemic, going out and visiting are forbidden. The clinic turns into a cozy prison. You never know who you will share a room with; what you will need to negotiate, what to agree on and what you will have to resist.

I’ve had various adventures in my history of seven hospitalizations. At the clinic I met two women that became my closest friends. I also had contact with such a variety of people that I could write about them for months. A scary gentleman who tried to smash armored glass with a chair. Girls with bandaged forearms, self-mutilating or after suicide attempts. A friend I didn’t recognize because severe depression changed her beyond recognition. People in rehab, falling asleep with a burning cigarette in hand. Naked girls waking me up at night, crying that they must use my bathroom (there is one room … with a bathroom). Roommates drunk and injured from falling over on the sidewalks, returning to the hospital like a boomerang every few days. People almost-in a good-shape, who, however, could not survive the lonely weekend and are sad to greet us again in the common room on Monday morning. Anorexic ladies. People in a manic phase that can be heard faster than seen. Very old gentleman who still does not meet the conditions to be allowed to go out, and smuggles alcohol in a bottle of mineral water. A patient with a psychotic attack at night who wakes up the entire ward, chasing the nurses and giggling like Satan. Silent, depressing ghosts of people. Quite a nice guy who decided for a rehab from sedatives. Women who state that they are manipulated by radio masts. Nurse in severe postpartum depression. And many, many others.

The psychiatric clinic is a very interesting place.

However, I prefer to do everything in my power not to go there.

And if I fail – well. I will go and collect stories.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.