Niewidoczna / Invisible

(ENG.below) Pregabalino, daj żyć. Mimo bardzo niskiej dawki mam migreny i śpię po 11-12 godzin; typowe skutki uboczne tego leku. Liczę skrycie na to, że z czasem mój organizm się przyzwyczai, i będziemy mogli podwyższać dawkę bez ryzyka pękającej od bólu głowy i spania do jedenastej.

Tymczasem mój niecodzienny spokój, który, jak mi się wydawało, zawdzięczam właśnie nowemu lekowi został zastąpiony przez codzienny niepokój. Radzę sobie jak potrafię, dziś jogą, bieganiem, sprzątaniem, a rano – połówką Lorazepamu. Stresuje mnie nawet przechodzenie przez przejście dla pieszych na ruchliwej ulicy (tu gdzie mieszkam „ruchliwa ulica” oznacza po jednym pasie w każdą stronę, maksymalną prędkość 60km/h i pierwszeństwo dla pieszych); stresuje przygotowanie posiłku, bo tyle składników muszę wziąć pod uwagę (czytaj: cztery).

Dziś bazowym powodem stresu była kontrolna wizyta u dermatologa, taka bardziej formalna niż przełomowa, obiektywnie więc nie było się czego bać. Mój wewnętrzny system operacyjny jest jednak połamany i posklejany, wydaje mi się, wyłącznie gumą do żucia i zszywaczami; takie wydarzenie wystarczy, by niepokoić się na wysokim, utrudniającym racjonalne funkcjonowanie poziomie. Nie wiem już, co robić. Stosuję relaksację mięśni, uspokajam się jogą w domu; mąż wyręcza mnie z wielu obowiązków dnia codziennego, staram się nie podejmować wyzwań tylko organizować rzeczywistość wokół siebie tak, by była jak najbardziej bezpieczna; mój organizm jednak wciąż się boi, wciąż drży. Czuję się bezbronna i krucha jak niemowlę – ale kto będzie traktował czterdziestoletnią kobietę jak potrzebujące non stop wsparcia małe dziecko?…Potrzebuję ciszy, potrzebuję samotności, spokoju, niewielu słów; jeśli kontaktu, to ciepłego i opiekuńczego, a więc bardziej troski, niż kontaktu. Marzę o tym, by świat otwierał się przede mną wąską, kwiecistą ścieżką, którą mogę dreptać krok za krokiem, przez nikogo nie zauważona.

Pregabaline, let me live. Despite the very low dose, I have migraines and sleep for 11-12 hours – typical side-effects of this medication. I secretly hope that my body will get used to it over time, and we will be able to increase the dose without the risk of my head bursting from headache and sleeping until eleven.

Meanwhile, my unusual calmness, which I thought was due to the new medicine was replaced by daily anxiety. I’m doing my best today, yoga, running, cleaning the house, and in the morning – a half of Lorazepam. I am even stressed by walking on a pedestrian crossing on a busy street (where I live, a „busy street” means one lane in each direction, a maximum speed of 60km / h and priority for pedestrians); meal preparation is stressful because so many ingredients have to be taken into consideration (meaning: four).

Today, the underlying cause of stress was a control visit to a dermatologist, more formal than groundbreaking, so objectively there was nothing to be afraid of. However, my internal operating system is so broken and glued, it seems to me, only with a chewing gum and staplers; such an event is enough to worry at such a high level that it impedes rational functioning. I don’t know what to do anymore. I use muscle relaxation, I calm myself with yoga at home; my husband relieves me of many duties of everyday life, I try not to take on challenges but to organize reality around me so that it is as safe as possible; however, my body is still afraid, it is still shaking. I feel vulnerable and fragile like a baby – but who will treat a forty-year-old woman like a small child who needs a non-stop support? … I need silence, I need loneliness, peace, few words; if it is contact, then it should be warm and caring; therefore what I need is more care than contact. I dream about the world opening to me a narrow, floral path that I can follow step by step, unnoticed by anyone.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.