O bohaterach / About heroes

Dziś trudno mi się dłużej skoncentrować. W nocy nie mogłam zasnąć, zrobiłam zakupy internetowe, teraz walczę z kolejną falą uporczywych myśli, by koniecznie przefarbować włosy. Byłaby to DZIEWIĄTA zmiana koloru w tym roku. Nie sądzisz, że istnieje tyle odcieni farb? Myśl: niebieski, zielony, pomarańczowy, czarny, czerwony, popielaty, blond, burgund, brąz…..

Czasem sama zadaję sobie pytanie, co wolę znosić: depresję, manię czy stany psychotyczne. Kiedyś, kiedy moje dolegliwości nie były jeszcze tak intensywne jak aktualnie, myślałam, że mania… jest do zniesienia. Twórcza, erotyczna, intensywna. Jednak jak tylko w nią wpadam, czuję się jak nieumiejący pływać, który stracił dno pod nogami; jak agresywny pies, który zerwał się z łańcucha; jak Dark Phoenix z komiksu X-Men, która niszczy wszystko, w tym to, co kocha. Mania mnie przeraża.

Gdybyś popatrzyła/ł na mnie z boku w czasie, gdy jestem w manii, niewiele byś zobaczyła/ł. Większość walki, siłowania, a przede wszystkim hamowania odbywa się wewnątrz. Próbuję uporządkować gonitwę myśli. Stawiam opór myślom natrętnym, obiecującym ulgę w zamian za (wstaw ulubione: pocięcie się/samobójstwo/przefarbowanie/tatuaż/piercing/nowe ciuchy). Staram się okiełznać moje libido, kuszące obrazami dawnych miłości i sugerujące, że „jeszcze miałabym szansę”. Skupiam się, by mówić wolno i na temat. Jestem wyczerpana.

Nie każda niepełnosprawność jest widoczna. Nie do każdej walki potrzeba przeciwnika. Siła pięści nie zawsze ma znaczenie, gdy chodzi o bohaterstwo.

W moim sparringu towarzyszy mi cała drużyna – rodzina, najbliżsi przyjaciele, lekarze. To dodaje sił. Fakt, że gdy nie dam rady, ktoś mnie podniesie, krzepi.

Fakt, że podniesie mnie po to, bym walczyła dalej, przytłacza.

dav

I can hardly concentrate for a longer period of time today. At night I could not fall asleep, I did internet shopping, now I’m fighting with another wave of persistent thoughts, to necessarily dye my hair. It would be THE NINTH color change this year. You don’t think that there are so many shades of paint? Imagine: blue, green, orange, black, red, gray, blond, brown, burgundy … ..

Sometimes I ask myself what I prefer to endure: depression, mania or psychotic states. Once, when my attacks were not as intense as they are at the moment, I thought mania … is bearable. Creative, erotic, intense. However, as soon as I fall into it, I feel like a n inexperienced swimmer that has lost the bottom under her feet; like an aggressive dog that jumped off the chain; like Dark Phoenix from the X-Men comic, who destroys everything, including what she loves. Mania scares me.

If you saw me while I was in mania, you would not see much. Most of the fighting, wrestling and, above all, braking takes place inside. I’m trying to sort out the chase of thoughts. I resist intrusive thoughts, promising relief in exchange for (insert favorite: cutting / suicide / new hair / tatoo / piercing / brand new clothes). I try to tame my libido, tempting me with images of past lovers and suggesting that „I would still have a chance”. I am focused on speaking slowly and to the point. I’m exhausted.

Not every disability is visible. You do not need an opponent for every fight. How strong your fists are is not always important when it comes to heroism.

In my sparring, the whole team accompanies me – family, close friends, doctors. It makes me stronger. The fact that when I cannot make it, someone will lift me up, reassures me.

The fact that they will lift me up to carry the fight on, overwhelms me.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.