o bólu / on pain

(ENG.below) Przez zdecydowaną większość mojego życia do słowa CIERPIENIE odnosiłam się z rezerwą. Inni może cierpią, mają do tego prawo, należy im współczuć. Ja i cierpienie? Ja i sukces, to rozumiem. Tymczasem od kilku tygodni, z kilkoma dniami przerwy, cierpię ponad wszelkie moje wyobrażenia o cierpieniu. Mój mąż płacze nade mną, bo ja nie potrafię już płakać, skręcam się tylko z bólu, w wyczerpującej walce z głosami w mojej głowie. Każą mi się zabić, okaleczyć, oszpecić. Planują, fantazjują, konspirują. Podsyłają mi podstawionych ludzi i ptaki, których mowę nagle rozumiem. Zwijam się, skręcam się w skurczach tych napadów, które mogą trwać godzinę, a mogą trzy. Mąż musi wyjść z domu. Proszę go, by mnie przywiązał do łóżka, bo nie mam gwarancji, czy czegoś sobie nie zrobię. Noże i żyletki – pochowane, leki – w sejfie. Biorę jeszcze jedną tabletkę, i jeszcze jedną. Taka dawka powaliłaby słonia, a ogień we mnie nadal płonie. Plany, plany, zabójcze plany i fantazje.

Powinniśmy byli zgłosić mnie do szpitala już tydzień temu. Oczywiście wtedy jeszcze stawiałam opór i miałam nadzieję.

Teraz przede mną 2-3 dni czekania na wstęp do prywatnej kliniki, położonej nad jeziorem. Czy moja choroba wystraszy się tych pięknych okoliczności przyrody?….Nie…pewnie wymyśli plan utopienia się w wodach alpejskiego jeziora. Marzę o tym, by lekarze mi pomogli. Wątpię w to, że mi pomogą. Mimo to chcę spróbować. Mój mąż jest już dostatecznie wycieńczony.

For the vast majority of my life, I was cautious about the word SUFFERING. Others may be suffering, they have a right to do so, they should be sympathized with. Me and suffering? Me and success, that sounds right. Meanwhile, for several weeks, with a few days off, I have been suffering beyond all my notions of suffering. My husband is crying for me because I can’t cry anymore, I just twist in pain, in the exhausting struggle with the voices in my head. They make me kill myself, mutilate myself, disfigure myself. They plan, fantasize, and conspire. They send me people and birds whose speech I suddenly understand. I twist, twist in spasms of these seizures that can last an hour or maybe three. The husband has to leave the house. I am asking him to tie me to my bed, because I have no guarantee that I will not do something to myself. Knives and razor blades – buried, medication – in the safe. I take one more pill and another. That dose would have knocked the elephant down and the fire still burns in me. Plans, plans, killer plans and fantasies.

We should have reported me to the hospital a week ago. Of course, I still resisted back then, and I had hope.

Now I have 2-3 days of waiting for admission to a private clinic located by the lake. Will my disease be frightened by these beautiful natural circumstances? …. No … it will probably come up with a plan to drown me in the waters of an alpine lake. I wish the doctors would help me. I doubt they will help me. Still, I want to try. My husband is exhausted enough.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.