O happy endach / About happy ends

(ENG. below) Nie pamiętam, kiedy przestałam wierzyć w happy endy. Przypuszczalnie był to moment w trakcie pierwszej hospitalizacji, gdy pozwolono mi pojechać do domu na dobę. Bezpieczna przy moim mężu, zasnęłam popołudniu; obudziłam się myśląc, że choroba to był tylko sen, a ja jestem zdrowa. Gdy po kilku-kilkunastu sekundach wróciła do mnie zdewastowana rzeczywistość, długo płakałam. Nie da się od-chorować. Nie da się cudownie ozdrowieć, jak przekonywano mnie w biblii dla dzieci, którą ceniłam za obrazki i niesamowite historie. Nie da się odjąć choroby, odepchnąć jej, oddać, sprzedać. Jestem wobec niej bezradna szczytem bezradności, choć zawsze myślałam, że dorośli nie bywają bezradni. Matka i teściowie nie wymodlą dla mnie cudu. NIC się nie wydarzy.

Tak wiem, może medycyna pójdzie do przodu, może za 10-20 lat wynajdą skuteczniejsze metody na „trudne przypadki”; pytanie brzmi, czy będę jeszcze wtedy żyła, czy przypadkiem nie zrealizuję jednego ze swoich mrocznych planów.

Nie wiesz tego, a chcę, byś wiedział/a – pisanie tego dziennika czasem kosztuje mnie dużo łez. Mojego męża, pierwszego recenzenta, także. „Nie powiem nie płacz, bo nie wszystkie łzy są złe”, powiedział Gandalf we „Władcy Pierścieni”, i ja tak też to widzę. Sama przynoszę sobie ulgę. Sama robię sobie peeling duszy, oczyszczam się, wzmacniam.

I nawet jeśli NIC się nie wydarzy, nie będę mogła powiedzieć, że NIC nie zrobiłam.

I do not remember when I stopped believing in happy endings. Presumably, this was the moment of the first hospitalization, when I was allowed to go home for 24 hours. Safe with my husband, I fell asleep in the afternoon; I woke up thinking that the disease was just a dream, and I am healthy. When, after a few-or-dozen seconds, devastated reality came back to me, I cried for a long time. You can not un-get sick. You can not be miraculously cured, as I was persuaded in the children’s bible, which I valued for pictures and amazing stories. You can not subtract the disease, push it away, give it away, sell it. I am helpless in the face of the illness, although I have always thought that adults are not helpless. Mother and parents-in-law will not achieve a miracle for me through their prayers. NOTHING will happen.

Yes, I know, maybe medicine will go forward, maybe in 10-20 years they will find more effective methods for „difficult cases”; the question is whether I will live then, or by chance I will not realize one of my dark plans.

You do not know this, and I want you to know – writing this diary sometimes costs me a lot of tears. My husband, the first reviewer, too. „I will not say, do not cry, because not all tears are bad,” said Gandalf in „The Lord of the Rings,” and so I see it. I am bringing myself a relief. I’m doing a peeling of my soul myself, cleansing myself, strengthening myself.

And even if NOTHING else happens, I will not be able to say that I have NOT done anything.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.