Odcięta / Cut off

(ENG.below) Zmniejszyliśmy dawkę antydepresanta o połowę. Jako że to nie pastylki witaminowe, już odczuwam skutki tego posunięcia – czuję się zrezygnowana, złamana i nieszczęśliwa. Nie mam ochoty nikogo oglądać, z nikim rozmawiać, chcę się zaszyć w norze dla samotnych; jednocześnie uczucie samotności zupełnie mnie rozpierdala. Chciałabym, by ktoś zabrał mnie do wesołego miasteczka, na powolną karuzelę z widokami, na watę cukrową przy dźwiękach jarmarcznej muzyki.

Postanowiłam sobie dziś pomóc uprawiając terapeutyczne pisanie – poniższy tekst jest tego owocem. W głowie już słyszę moją mamę: ale czemu ty piszesz takie smutne rzeczy???

Bo dziś czuję smutek. Bo czuję się bardziej chora niż zazwyczaj. Zmęczona, odizolowana, odcięta od życiodajnej energii.

*

Skonstruował dla niej wyszczuplające lustro, tak, by się nie zorientowała. Cieszyła się widząc, jak jej obłe kształty nabierają smukłości. Popatrz, popatrz, piszczała podskakując. Jestem prawie taka jak dawniej! A on, chichocząc, zacierał ręce.

Martwiła się trochę, gdy chudły jej piersi, te dwa krągłe trofea, jej duma i źródło dzikiej przyjemności. On mówił: nie martw się, D to nadal duża miseczka, wiesz, stąd się wzięło D, D jak duże, D jak doskonałe, D jak do kochania najlepsze. Śmiała się. Nikt tak jak on nie potrafił sprawić, by tak się śmiała. Zabawiał ją, rozweselał, po cichu połykając antydepresanty, bo takie rozrywki kosztują, wiesz; jeden uśmiech, drugi, trzeci, pomysł, realizacja, patrzenie na radość niby zaraźliwą, a jednak nie do końca. Jestem martwy w środku, myślał sobie, pusty – skorupka człowieka, jajko wydmuszka, duch.

A ona tymczasem tańczyła, nie wiedząc nic i nie chcąc nic wiedzieć, bo gdyby wiedziała, serce by jej pękło, a że już nie raz pękało, nie chciała tego znów doświadczyć. Gdy serce pęka, coś w środku umiera na zawsze, i tak po trochu, za każdym razem jest nas trochę mniej. Chłopcy, co ją opluli w szpitalu. Krzyk matki zamykanej w karetce. Ojciec przypalony żelazkiem. Policja co odjechała. Ten chłopak, który się zabił. Oczy Księżycowego Księcia. Rozstania. Jego przypadkowy seks, a może nie przypadkowy. I ta głowa już nie ta, co kiedyś; zamglona, roztrzepana, niewygodna jak balon na sznurku, co się nie chce zmieścić do tramwaju, a jechać trzeba dalej, dalej, już, zaraz.

Nocami karmi się fantazjami o tym, że zabija mężczyzn; umierają ohydną śmiercią, karmieni własnymi genitaliami, przypiekani na ogniu. Gdy nastaje dzień, śmieje się, biega, radosna laleczka z gałganków, zapominając o księżycowych okrucieństwach, których się dopuszcza. Mówi dzień dobry panu, dzień dobry pani, jak się państwo mają, o jaki słodki piesek, a jak się nazywa, aha, uroczo, poproszę kilo nektarynek, autobus za trzy minuty, czy zdążę zapalić, jak tam w pracy, a co u twojego kolegi…

Wieczorami ostrzy noże w swojej głowie

i marzy, marzy

o przypiekaniu chamskich, świńskich ryjów na wolnym ogniu.

We reduced the dose of antidepressant by half. As it is not vitamin pill, I already feel the effects of this move – I feel resigned, broken and unhappy. I do not want to see anyone, talk to anyone, I want to hide in a special spot for lonely people; at the same time, the feeling of loneliness breaks me to pieces completely. I would like someone to take me to a funfair, to a slow carousel with views, to a cotton candy to the sounds of gaudy music.

I decided to help myself today by practicing therapeutic writing – the text below is the result. I can hear my mother in my head: but why are you writing such sad things ???

Because I feel sad today. Because I feel more ill than usual. Tired, isolated, cut off from life-giving energy.

*

He constructed a slimming mirror for her, in secret. She was happy to see her rounded shapes becoming slender. Look, look, she cried, bouncing. I’m almost as I was before! And he, chuckling, congratulated himself.

She worried a little when her breasts looked thinner, those two round trophies, her pride and the source of wild pleasure. He said: do not worry, D is still a big size, you know, hence D, D like desired, D like delicious, D like damn perfect. She was laughing. Nobody like him could make her laugh so much. He entertained her, cheered her up, quietly swallowing anti-depressants, because such entertainment costs, you know; one smile, second, third, idea, realization, looking at joy supposedly contagious, but not quite. I’m dead inside, he thought to himself, empty – human shell, egg shell, a ghost.

And in the meantime she danced, without knowing anything and not wanting to know anything, because if she knew her heart would break to pieces, and because it had broken many times, she did not want to experience it again. When the heart breaks, something inside us dies forever, and a little bit, every time we are a little less. Boys that spat on her in the hospital. Mother’s cry while she’s being locked in an ambulance. Father burnt with an iron. The police that just left. The boy who killed himself. Eyes of the Moon Prince. Breaking up. His random sex, or maybe not so random. And her head is not what it once was; hazy, entangled, uncomfortable like a balloon on a string, which does not want to fit in the tram, and you have to go further on, and further, immediately.

At night, she feeds herself with fantasies about killing men; they die a hideous death, fed with their own genitalia, toasted on fire. When the day comes, he laughs, runs, joyful doll from rags, forgetting the lunar atrocities that she allows. She says good morning to you, good morning, how are you, what a sweet dog, what’s his name, aha, lovely, I’m going to ask for a kilo of nectarines, a bus in three minutes, will I manage to smoke beforehand, how was it at work, and how is your colleague …

In the evenings, she sharpens the knives in her head

dreaming, dreaming

about toasting these brute, pig snouts on a low heat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.