Odnaleźć / To find out

(ENG.below) Dziś nie przydarzyło mi się nic strasznego, groźnego, ani nawet śmiesznego. Przeżyłam dziś taki dzień, jaki większość z was przeżywa na co dzień, nie zadając sobie już być może pytania czy jest on “normalny”. Dla mnie – jest całkowicie nienormalny. Kilkanaście godzin bez myśli samobójczych, urojeń, lęków, niepokojów, manijnego nakrętu, halucynacji, depresyjnego wycofania ze świata. To moja niecodzienność, wyczekiwana ale i taka, do której nie chcę się przywiązywać, bo z doświadczenia wiem, że minie – może następnego dnia, może za tydzień, może za miesiąc. W ciągu 4 lat od pierwszego epizodu najdłuższym czasem bez objawów były u mnie 2 miesiące. Cudowne lato po hospitalizacji. Załamało się szybko, bo w jeden dzień, bez widocznej przyczyny. Po prostu, przypełzł mrok.

Dziś zapamiętałam się w ćwiczeniu, które zalecił mi psychiatra; poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie: jakie ukryte korzyści przynosi ci choroba?

Bezczelne, prawda?

A jednak znam je jeszcze z mojej psychologicznej praktyki, więc weszłam w to.

Odkryłam aż 12 korzyści. 12 plusów mojego przekleństwa. Takich jak: mówienie “nie, nie dam rady, nie mam siły”, otrzymywanie wsparcia, bycie traktowaną z delikatnością…

Widzicie, że nie są to rzeczy niesamowite. Lecz dla kogoś, kto przez całe przedchorobowe życie był badassem, były one do tej pory najzupełniej NIEOSIĄGALNE. Proszenie o pomoc? Nie w moim stylu, radzę sobie świetnie sama. Odmawianie? Ależ skąd, ja dam radę! Wsparcie? A co ja, jakaś niepełnosprawna? I tak dalej…

Choroba trzyma złoty kluczyk do umiejętności, cech i zachowań, które dla mnie zdrowej były po prostu „nie z tej bajki”. Czy to wam się mieści w głowie? Mnie (jeszcze) nie.

 

Today nothing bad, dangerous, sad or even funny has happened. I’ve just had a day that most of you go through, not considering anymore whether it is normal or not. Well, for me it is absolutely ABNORMAL. Several hours without suicidal thoughts, delusions, panic attacks, anxiety, manic speed-up, hallucinations or depressive withdrawal. This is my non-everyday-life, wanted and awaited but also the one not to be attached to, because it will soon fade – maybe tomorrow, maybe in a week or a month. For the past 4 years the longest period without symptoms that I had was a 2-month time; a beautiful summer after the hospitalisation. It broke down fast, in a day, without a visible reason. The dark has come, that’s it.

Today I spent some time on the exercise recommended by my psychiatrist, that is seeking answers to the question: WHAT ARE THE HIDDEN BENEFITS OF YOUR ILLNESS?

How insolent! And yet, I was in.

I found 12 benefits, 12 upsides of my curse, such as “saying no, I can’t make it, I have not enough resources to make it”, receiving support, being treated in a delicate manner…

As you can see, these are not incredible things. But for someone who up to her first episode had been a BADASS, these behaviours/competences/qualities were UNREACHABLE! Asking for support? Not my style, I’ll do it on my own. Saying no? Why? Of course I’ll take it. Asking for help? Meaning admitting failure? And so on.

My illness holds a golden key to behaviours and features that have been INNACCESSIBLE to me-healthy. Do you get this? I’ll (soon) do.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.