Odzyskać wolność / To regain freedom

(ENG.below) To był bardzo trudny piątek.

Nie wiem do końca, jak opisać to, co mi się przydarzyło, więc będę myśleć pisząc. Składanie myśli w logiczną całość zawsze pomaga mi ułożyć historię – dzięki temu z ofiary zdarzeń zmieniam się w narratorkę, a to już miejsce mocy, w przeciwieństwie do bezsilności spowodowanej porwaniem przez splątane wrażenia i uczucia.

Jeśli byłaś/byłeś eony lat temu molestowana/y, pewne wzorce zachowań wdrukowują ci się w mózg i całe ciało. W przypadku najmniejszego nawet śladu podobnej sytuacji, reagujesz jak wtedy: zamierasz. Zamarzasz. Jesteś, ale jakby cię nie było, bo przecież nie da się być w piekle i przeżyć, prawda? Potem przychodzi wstyd – musiałam zrobić coś nie tak, że to mi zrobiono; coś ze mną jest nie w porządku. Następnie poczucie winy: dlaczego nie potrafiłam się ochronić? Dlaczego się nie obroniłam? Dlaczego nie odszczeknęłam, nie kopałam, nie gryzłam, nie wołałam o pomoc? Jestem do niczego. Na koniec zostają ci tylko rytuały, mające przynieść ulgę: natychmiast się wykąpać, wyprać wszystkie ciuchy, może ogolić głowę, a może się pociąć. Zmienić swój wygląd, który na pewno sprowokował atak.

To bardzo smutna historia, ale mimo wszystko spróbuj podążyć za nią jeszcze trochę.

Wczoraj wydarzył się drobiazg – mój lekarz (nie psychiatra) w sytuacji sam na sam wyznał mi, że bardzo mu się podoba moja fryzura, bo jest odważna, nie wstydliwa i sexy. Reakcji na taki komunikat jest potencjalnie milion – od „dzięki, mi też się podoba” do „wie pan co, niech się pan lepiej zajmie tym opatrunkiem”. Jeśli jednak masz za sobą przeszłość, w której naruszono twoje granice…do granic możliwości…zamierasz. Zamarzasz. A potem…już wiemy, co dalej.

Ratować wczoraj próbował mnie mój psychiatra. Wypłakałam u niego morze łez. Słona bezradność, bezsilność, milczący protest, ból, gniew, żal. Płaczę też teraz, kiedy o tym piszę, bo nie wiem, jak opisać tę mieszankę emocji, którą zna każda/każdy, kto był dotykany nie tam, gdzie chciał, wtedy, kiedy nie wiedział, jak się obronić. Jeśli przydarzy ci się to raz, jeśli ktoś zrobi ci to raz, w każdej kolejnej podobnej sytuacji zachowasz się podobnie; jesteś w zamkniętym kręgu, z którego nie widzisz wyjścia, bo go po prostu nie znasz, nie jest dla ciebie dostępne. Autobusowi obmacywacze, seksualni prześladowcy, doktor, który ma ci zbadać oczy, a bada piersi – wszyscy zasługują na twój piekielny gniew, a dostają anielską uległość. Bo tak cię wyćwiczono dawno temu. Bo nie potrafisz inaczej. Zamierasz. Zamarzasz. A potem…już wiemy, co będzie dalej.

Terapia skoncentrowana na rozwiązaniach ma pomóc ci znaleźć alternatywne, zdrowe wyjście z podobnych sytuacji. Oczywiście to jak uczenie się nowego języka. Na początku poznajesz literki. Może za jakiś czas powiesz do lekarza od sexy fryzury „pierdol się, człowieku”, ale na razie nie lada wyzwaniem jest samo dopuszczenie do siebie, że w ogóle możesz tak zareagować; że masz głos, że jest twój, że nie musisz milczeć, jak kiedyś. Że to nie twoja wina. Że nie jesteś brudna i felerna. Że nie musisz chodzić w worku po ulicy. Że możesz się czesać jak chcesz. Że twój uśmiech nie oznacza żadnej zachęty. To bardzo długa droga, ale zamierzam nią iść, by odzyskać moją wolność.

Solidaryzuję się dziś ze wszystkimi ofiarami drapieżników, małymi i dużymi. Nie jesteście same/i. Spróbujcie opisać lub narysować to, co przeżywacie; zobaczcie to poza sobą, by wylać z siebie nieznośny ból, z jakim się takie doświadczenie wiąże. Nie róbcie sobie krzywdy. To nie wasza wina. Wszystko jest z wami w porządku. Nie potrafiłyśmy/nie potrafiliśmy inaczej. Lecz może kiedyś się nauczymy.

Jest nadzieja.

It was a very difficult Friday.

I don’t quite know how to describe what happened to me, so I will think while writing. Putting my thoughts into a logical whole always helps me to shape the story – thanks to this, I change from the victim of the event to a narrator, and this is a place of power, in contrast to the powerlessness caused by being kidnapped by tangled impressions and feelings.

If you were sexually harassed eons years ago, certain behavior patterns are imprinted on the brain and the whole body. In the case of even the smallest trace of a similar situation, you react as then: you feel paralyzed. You freeze. You are there, but as if you weren’t really there, because you can be in hell and survive, right? Then comes the shame – I had to do something wrong that it was done to me; something is terribly wrong with me. Afterwards – guilt: why couldn’t I protect myself? Why didn’t I defend myself? Why didn’t I grunt, kick, bite or call for help? I’m useless. Finally, you only have the rituals to bring some relief: take a bath immediately, wash all clothes, maybe shave your head or cut yourself. Change your look, which you think definitely provoked an attack.

It’s a very sad story, but please try to follow it a little bit more.

Yesterday a trifle happened – my doctor (not a psychiatrist) in a situation one to one confessed to me that he liked my haircut very much, because it „is brave, not shy and sexy”. There are potentially millions of reactions to such a message – from „thanks, I like it too” to „you know what, better take care of what I am here for”. However, if you have a past in which your boundaries have been violated … to the very edge of your limits, of anyone’s limits … you feel paralyzed. You freeze. And then … we know what happens next.

My psychiatrist tried to save me yesterday. I cried a sea of ​​tears in his office. Salty helplessness, powerlessness, silent protest, pain, anger, regret. I am also crying now when I write about it because I do not know how to describe this mixture of emotions that is well known by everyone who have been touched without their consent, when they did not know how to defend themselves. If it happens to you once, if someone does it to you once, you will behave equally in every similar situation; you are in a closed circle, from which you do not see a way out, because you simply do not know it, it is not available to you. Bus bad-touchers, sexual stalkers, a doctor who is supposed to examine your eyes and examines your breasts – everyone deserves your infernal anger and gets angelic submission instead. Because you were so trained. Because you can’t do otherwise. You feel paralyzed. You freeze. And then … we know what happens next.

Solution-focused therapy is designed to help you find an alternative, healthy way out of similar situations. Of course, it’s like learning a new language. At the beginning you learn the letters. Maybe after some time you say to the doctor from the sexy haircut „fuck you, man”, but for now the challenge is just letting yourself know that you can react like that at all; that you have a voice, that it is yours, that you do not have to remain silent as it used to be. That it’s not your fault. That you are not dirty and sluggish. That you don’t have to wear sack in the streets. That you can comb yourself as you like. That your smile doesn’t mean any encouragement. It’s a very long way, but I’m going to follow it to regain my freedom.

I stand in solidarity with all victims of predators today, those little and those mature. You are not alone. Try to describe or draw what you are going through; see it beyond yourself to pour out the unbearable pain that such an experience involves. Don’t hurt yourself. It’s not your fault. Everything is fine with you. We couldn’t do otherwise. But maybe someday we will learn new ways.

There is hope.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.