otwierać, oddychać, płynąć / open, breathe, flow

(ENG.below) Budzę się rano i trzęsę. Jeśli trzęsę się za bardzo, biorę Lorazepam. Robię szybką rozgrzewkę i wybiegam z domu. 5km, i tak od trzech dni. Pomaga, przynajmniej na kilka godzin. „Skąd ty masz tyle siły” – pyta mama, a ja wiem, że to stres się we mnie pali, jak wielkie ognisko, i by je wygasić, muszę biec przed siebie. Fizjoterapeutka zaleciła tydzień przerwy od pływania, by sprawdzić, czy pomoże to na ból pleców. Nie pomaga.

Gdy już wydawało mi się, że więcej niepokoju nie zniosę, pojawiła się nowa zmienna – lekarz zalecił mężowi test na koronawirusa. Ponad doba niepewności, skutkująca w moim przypadku kolejnym atakiem psychotycznym, tym razem podczas spaceru z psem (czy ci przechodnie są podstawieni? Czy to jakiś show, w którym gram główną rolę, a to są tylko aktorzy, symulanci? Czy mój pies jest mechaniczny?…) W końcu przyszedł wynik negatywny testu. Odczułam wielką, niewyobrażalną ulgę. Pomyślałam, że zostanie ze mną na dłużej, ale nie; dziś znowu pobudka pod prądem.

Postanowiłam brać jeden dzień wolny od centrum kryzysowego i spędzać do w atelier. Szykuje się nowa, jesienna wystawa w pewnym kurorcie w górach, a hotel zastrzegł sobie, że wybierze jednego artystę, któremu zasponsoruje miesięczną rezydencję. Jak to w moim przypadku bywa, nałożyłam sama na siebie określoną presję: namalować coś tak dobrego, by z tej okazji skorzystać. Już czuję ciężar własnych oczekiwań z jednej strony, a z drugiej dość realistycznie brzmiący głos Wewnętrznego Krytyka: jesteś chora, symptomy masz niemal bez przerwy, jak niby chcesz spędzić miesiąc w kurorcie górskim bez opieki psychiatrycznej?…Rozpięta między marzeniem a lękiem, usiłuję znaleźć złoty środek w postaci zdrowej, dorosłej reakcji. Ciężko.

Zwykle, gdy zaczynam malować obraz, biorę głęboki oddech i pozwalam, by ten „sam się prowadził”. Najczęściej, gdy zaczynam, nie wiem, co powstanie. Zaczynam podejrzewać, że taka postawa w stosunku do życia w ogóle – bardzo by mi pomogła. Nie przywiązywać się, nie trzymać kurczowo, nie zaciskać, tylko otwierać, oddychać, płynąć. Wymaga to świadomej praktyki ale wierzę, że jest wykonalne.

Otwierać, oddychać, płynąć.

I wake up in the morning and I start to shake. If I’m shaking too much, I take Lorazepam. I do a quick warm-up and run out of the house. 5km daily, in the last three days. It helps for at least a few hours. „Where do you have so much strength from?” – my mother asks, and I know that it is stress that burns in me, like a huge bonfire, and to extinguish it, I have to run ahead. The physiotherapist recommended a one-week break from swimming to see if it would help with back pain. It does not help.

When it seemed to me that I could not bear more anxiety, a new variable appeared – the doctor recommended to my husband a test for coronavirus. More than a day of uncertainty, resulting in my case in another psychotic attack, this time while walking the dog (are these passers-by substitutes? Is this some show in which I play the main role, and these are only actors? Is my dog ​​mechanical? …) A negative test result finally came. I felt great, unbelievable relief. I thought it would stay with me for longer, but it wouldn’t; waking up shaking again today.

I decided to take one day off from the crisis center and spend time in the atelier. A new autumn exhibition is being prepared at a certain resort in the mountains, and the hotel has stated that it will choose one artist to whom it will sponsor a monthly residence. As it happens in my case, I immediately put a certain pressure on myself: to paint something so good to take this opportunity. I already feel the weight of my own expectations on the one hand, and on the other quite realistic sounding voice of the Internal Critic: you are sick, you have symptoms almost constantly, how do you want to spend a month in a mountain resort without a psychiatric care? … Stretched between dream and anxiety, I’m trying to find the golden mean in the form of a healthy adult response. It’s hard.

Usually, when I start painting a picture, I take a deep breath and let it „guide itself”. Most often, when I start, I don’t know what will happen next and how it’s going to look like in the end. I’m starting to suspect that such an attitude towards life in general would help me a lot. Do not get attached, do not clutch, do not tighten, just open, breathe, float. It requires a conscious practice but I believe it is feasible.

Open, breathe, flow.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.