Pan Hamulcowy / Mr. Brake

(ENG.below) Zbliża się moja czwarta zagraniczna wystawa – tym razem grupowa. Oczywiście mój Wewnętrzny Krytyk nie ustaje w przypominaniu mi, że nie wystarczy nazwać się artystą – trzeba prezentować pewien poziom profesjonalizmu – którego, naturalnie, mi brakuje. „Z czym do ludzi???” podpowiada mi, zachęcając do wycofania się na bezpieczne tereny szuflad domowych. Śmieszna, żałosna amatorka. Wystawa? Nawet nie powinno mnie tam być.

A jednak ktoś, kto otrzymał mailem próbki moich rysunków, podjął decyzję o zaproszeniu mnie na ten event. Na ten fakt Krytykowi brak słów. Uderza zatem w nuty „to jakieś dziadowskie miejsce”, „nie znają się”, „pewnie mieli za mało zgłoszeń i brali jak leci”.

Noszenie Wewnętrznego Krytyka przypomina targanie ze sobą wielkiego, ciężkiego worka. Oprócz ciężaru „przyrost wagi: +30kg” jestem zmuszona wysłuchiwać utyskiwania każdorazowo, gdy chcę zrobić coś „więcej”, coś „odważnego”, może nawet „przełomowego”. Pan Hamulcowy włącza silniki hamujące i nagle szansa zmienia się w lęk, okazja – w napięcie, a możliwość – w błąd. Zrealizowanie „świeżego programu” okazuje się być niezmiernie trudne, bo idę negocjując z Krytykiem, pod wiatr jego zaczepek, zmieszana z błotem.

Wiem, że każdy ma swojego Wewnętrznego Krytyka – czasem gada jak wiecznie włączone radio, a czasem uderza z ukrycia prosto w brzuch. Czasem mam wrażenie, że – podobnie jak inne procesy wewnętrzne – tak i ten urósł do niebotycznych rozmiarów.

Życz mi odwagi.

My fourth foreign exhibition is approaching – this time a group one. Of course, my Inner Critic does not cease in reminding me that it is not enough to call yourself an artist – you have to present a certain level of professionalism – which I naturally miss. „You want to show people THIS ???” he suggests to me, encouraging me to withdraw into safe areas of home drawers. Funny, pathetic amateur. Exhibition? I should not even be there.

And yet, someone who received a sample of my drawings by e-mail decided to invite me to this event. The Critic lacks words here. So he hits the notes „it’s some kind of accidential place”, „they do not know what a good art means”, „probably they did not have enough submissions and they took all as they go”.

Coping with the Inner Critic reminds bumping a big, heavy bag with you. In addition to the „weight gain: + 30kg” I am forced to listen to complaining every time I want to do something „more”, something „bold”, maybe even ” a breakthrough”. But the Brake Master turns on the braking engines and suddenly the chance turns into fear, the opportunity – in tension, and the possibility – into error. The implementation of the „fresh program” turns out to be extremely difficult, because I negotiate with the Critic, against his strong wind, covered in mud.

I know that everyone has their Inner Critic – sometimes he talks like an eternally turned on radio, and sometimes he hits straight into the stomach. Sometimes I have the impression that – like other internal processes in mental illness – it has also grown to an unbelievable size.

Wish me courage.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.