Pani prokurator depresja / Attorney Depression

(ENG.below) W takie dni ledwo piszę. Depresja podpowiada mi, że nie dość, iż nie mam nic ciekawego do powiedzenia, to na dodatek nie mam w ogóle NIC do powiedzenia i lepiej dla wszystkich będzie, jeśli usunę się w cień i będę trwać w mrocznej samotności.

Depresja w moim wydaniu nie jest biernym tworem. Wręcz przeciwnie: jej aktywność kształtuje myśli, przekonania, emocje, stan fizyczny. Ona to coś więcej niż „nie-bycie“; to bycie bez sensu, bycie ciężarem, bycie do niczego; bycie otyłe, nieruchawe, brzydkie. Depresja jest jak uparta pani prokurator, przedstawiająca non stop coraz to nowe dowody mojej winy. Nie liczę na empatię z jej strony.

Wiem, że wśród tych, którzy czytają tego bloga są także osoby cierpiące na depresję (cierpiące na? walczące z? próbujące żyć pomimo?…) Nie jesteście sami. Marzy mi się piknik chorych, pod wielkim dębem, jak we Władcy Pierścieni; z lampionami, wielkim tortem, tańcami i cydrem, no i oczywiście pokazem Gandalfowych fajerwerków. Jeden wieczór we wspólnym gronie, bez udawania, że jest dobrze, z małymi radościami, które na chwilę rozświetliłyby depresyjny mrok. Potem każdy z nas wróciłby w swoją ciemność, bo jak wiesz, magiczna pigułka nie istnieje; lecz tym razem każdy z nas niósłby lampion – „non omnis moriar“.

I hardly write on such days. Depression tells me that not only do I have nothing interesting to say, but moreover, I do not have anything to say at all and it would be better for everyone if I go back into the dark and stay in dark loneliness.

Depression in my story is not a passive creation. On the contrary: its activity shapes thoughts, beliefs, emotions, and physical state. She is more than „not-being”; it’s not making sense, being a burden, being nothing, being obese, helpless, ugly. Depression is like a stubborn lady prosecutor, constantly presenting new evidence of my guilt. I do not count on empathy on her part.

I know that among those who read this blog are also people suffering from depression (suffering from , struggling with, trying to live in spite of …) You are not alone. I dream of a picnic of the sick, under a big oak tree, like in the Lord of the Rings; with lanterns, a huge cake, dances and cider, and of course a Gandalf fireworks show. One evening in a group, without pretending that everything is well, with little joys that would light up the depressive darkness for a moment. Then each of us would return to his darkness because, as you know, the magic pill does not exist; but this time each of us would carry a lantern – „non omnis moriar”.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.