Płakać i pisać / To cry and to write

(ENG.below)  Nie pisałam dwa dni, bo ilekroć zaczynałam, zaczynałam też płakać. Teraz też płaczę, ale piszę.

W piątek cudowny dzień na plaży. Chłodne morze, słońce, pizza, niech żyją Włochy.

Wieczorem narastający niepokój. Taki, który zmienia się w urojenia, a te przynoszą myśli samobójcze. Wydaje mi się, że pokojowy wiatrak i szafa chcą mnie zabić; że gdy tylko zasnę, spadną na mnie i mnie zgniotą. Skoczyć z balkonu na głowę. Teraz. Zaraz. Nie mogę zasnąć. Podwójna, potrójna dawka Zyprexy. Przewracam się z boku na bok, niepokój jest nie do pomieszczenia. Podwójna, potrójna dawka Seroquela. Czy to czas do szpitala? Ale we Włoszech?…Poczwórna dawka Seroquela. Po kilkugodzinnej batalii z gigantycznym lękiem i ruminacjami na temat śmierci udaje mi się w końcu zasnąć.

Pisałam już o tym, że choroba nie zna pojęcia „urlop“. Jednakże ten atak był jednym z najmocniejszych, jakie do tej pory przeszłam. Być może zrezygnowaliśmy z Klozapiny przedwcześnie?…Napady były częstsze, ale bardziej znośne, do opanowania. Ten był na granicy. Wyobraź sobie niepokój, który z chwili na chwilę dekonstruuje cię, przemienia cię w zaszczute zwierzę, wyczekujące kolejnego uderzenia i niepewne, czy je zniesie.

Smutno mi. Płaczę z żalu, że ona znów wraca, wraca w dowolnej porze, przychodzi w cudowny ciepły wieczór i mówi: zniszczę wszystko, nie wytrzymasz tego.

Jesteś twarda, powiedział mi dziś psychiatra.

Podwyższamy dwukrotnie dawkę Zyprexy.

Za tydzień zaczynam pobyt w dziennej klinice.

I did not write for two days, because whenever I started, I also started to cry. Now I’m crying too, but I’m writing nevertheless.

A wonderful day at the beach on Friday. Cool sea, sun, pizza, long live Italy!

In the evening, growing anxiety. One that changes into delusions, and these bring suicidal thoughts. It seems to me that a ceiling fan and a wardrobe want to kill me; that whenever I fall asleep, they will fall on me and crush me. Jump from the balcony to your head. Now. Now! I can not fall asleep. Double, triple dose of Zyprexa. I roll over from side to side, unable to contain anxiety. Double, triple dose of Seroquel. Is this time to look for a hospital? But in Italy? … A fourfold dose of Seroquel. After a few-hour battle with gigantic fear and constant thoughts about death, I finally manage to fall asleep.

I have already written about the fact that the disease does not know the term „holidays”. However, this attack was one of the strongest I have ever experienced. Perhaps we gave up Clozapine prematurely? … The attacks were more frequent, but more bearable. This one was on the border. Imagine the anxiety that momentarily deconstructs you, transforms you into a hooted animal, waiting for another blow, and uncertain whether it will endure it.

I’m sad. I am crying with regret that she – the Illness – keeps coming back again, coming back at any time, coming on a wonderful warm evening and saying: I will destroy everything, you will not endure it.

You’re tough, a psychiatrist told me today.

We increase the dose of Zyprexa twice.

I start a day clinic in a week.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.