Płonąc na stosie / Burning at stake

(ENG.below) Piszę ten tekst by przełamać bezsiłę, która przychodzi wraz z depresją. A dwa kroki za nią maszeruje stary, dźwięczący ojcem głos: co dzisiaj pożytecznego zrobiłaś? Czego się dowiedziałaś, nauczyłaś? Wstawaj, nie gnij w wyrze…

Człowiek produktywny. Człowiek działający. Człowiek niestrudzony. Nie -psychicznie chora kobieta na niskim poziomie hormonów. Trzeba. Trzeba! Należy. Bo tylko to ma sens.

Więc próbuję. Wstać. Umyć się. Zjeść. Walczę z najprostszymi czynnościami po raz chyba dziewięćdziesiąty w tym roku, ale co tam, te choroby psychiczne, takie wymysły; w zdrowym ciele zdrowy duch!!

Okey, jest postęp: udało mi się ubrać buty i płaszcz. Mogę wyjść z psem. Tylko błagam, niedaleko.

Depresja to nie jest, mamo, która wiesz to najlepiej, „bo mnie się nie chce”. Ja po prostu nie mam siły.

A żeby nie spłonąć na stosie za „zmarnowanie dnia”, usiłuję dziergać mikroaktywności.

Może mi zaliczą.

PS. Zrobiłam na facebooku badanie: jaka jest najgorsza rzecz, jaką można powiedzieć do osoby z depresją. Pojawiło się mnóstwo odpowiedzi, od „weź się w garść” i „bądź silna”, przez „przesadzasz, wydziwiasz, wymyśliłaś sobie, dawniej to dopiero ludzie cierpieli”, „to jakiś problem?”, po „przecież dobrze wyglądasz”, „idź się przejść, zaraz ci przejdzie”, czy „od tej kasy to się w dupach poprzewracało, dawniej jakoś nie było depresji”. Ucieszył mnie wynik tego survey’a (bo tyle odpowiedzi…), a jednocześnie sparaliżował strachem – czy aż tylu z nas usłyszało to kiedyś od kogoś?…Aż tylu z nas cierpi i spotyka się z niezrozumieniem, odtrąceniem, umniejszeniem?…Lub było świadkiem takiego zachowania?…

Stoję w miejscu choroby psychicznej – i będę tam stała i krzyczała, aż coś w świecie się zmieni!

I am writing this text to overcome the powerlessness that comes with depression. And two steps behind her is the old, father’s voice, which whispers: what productive have you done today? What did you learn, know? Get up, do not rot in bed …

Productive person. Working person. A tireless human being. Not a mentally ill woman with low hormone levels. You have to. You have to! You should. Because only this makes sense.

So I’m trying. To get up. Wash myself. Eat. I am fighting with the simplest activities for the 90th time this year, but what are these mental diseases, just fantasies!; in a healthy body there is a healthy mind!!

Okey, there is progress: I managed to put on shoes and coat. I can go out with my dog. I’m just begging you, not far.

Depression is not, mom, who knows it best, „because I do not want to.” I just do not have strength to…….

And in order not to be burnt at the stake for „wasting the day”, I try to knit microactivities.

Maybe they’ll let me pass.

PS. I made a facebook study: what is the worst thing that can be said to a person with depression. There were a lot of answers from „get a grip” and „be strong”, „you exaggerate, you make this up”, „you call this a problem?”, „you are being selfish”, „only people in the past truly suffered”, to „but you look good”, „go out for a walk, it will pass right away”. I was pleased with the result of this survey (because so many answers came…), and at the same time paralyzed with fear – did so many of us hear it from someone someday? … So many of us suffer and meet with incomprehension, rejection, undermining? .. .

I am standing in the place of mental illness and I will stay there and shout until something in the world changes!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.