Pocztówka z psychozy / Postcard from a psychosis

(ENG.below)  Piszę w bardzo dziwnym stanie. Nie potrafię tego, co się ze mną dzieje, nazwać wprost.

Czuję się ogłuszona; w kawałkach; jakby zabrakło kleju, który mógłby fragmenty mnie skleić w jedną całość. Dysocjacja. Parcelacja. Jakiś proces intensywny pod spodem, jakby z tyłu głowy, która znajduje się na wysokości kolan, a zastąpiły ją stopy. Źle. Nie-ja. Jakby ktoś trochę ja, trochę coś innego. Bełkot.

Zażyłam dawkę antypsychotyka (moja mama mówi na ten lek „psychotyk”; skądinąd ciekawe dlaczego). Trochę pomogło. Włączyłam kojące dźwięki fortepianu, z nadzieją, że doprowadzą mnie jak po niteczce do siebie. Próbuję sięgnąć do „ja”, ale macam tylko fruwające fragmenty, latawce na niebie. Jak w każdym epizodzie psychotycznym skłaniam się ku rymowankom, powtarzalnym dźwiękom. Piszę z trudem.

Z daleka dochodzi mnie lęk moich bliskich o to, bym nic sobie nie zrobiła. Skradają się myśli o pokrojeniu, a co, i tak jestem w kawałkach. Mój mózg nie jest dziś moim przyjacielem; nie jest nawet wrogiem, po prostu jest chory. Widzę go opatulonego w ręcznik i pocącego się z gorączki.

Jeśli chciałbyś/chciałabyś zbliżyć się do zrozumienia tego, czym jest psychoza, ten wpis jest jedną z podpowiedzi.

Jestem w nieustannym zadziwieniu, że udało mi się go napisać.

 

 

I write in a very strange condition. I can not directly name what’s happening to me.

I feel stunned; in pieces; as if there was no glue, which could make me into one whole again. Dissociation. Breaking. Some intense process underneath, as if at the back of the head, which is at the height of the knees, and replaced by feet. Bad. Not me. It’s like someone were a little me, and a little different. Babble.

I took a dose of antipsychotics (my mother says „psychotic” for this drug, and I’m wondering why). It helped a little. I turned on the soothing sounds of the piano, hoping that they would lead me to myself like a thread. I try to reach for the „I”, but „I” only feels like flying fragments, kites in the sky. As in any psychotic episode I am inclined to rhymes, repetitive sounds. I write with difficulty.

From far away, I smell the fear of my loved ones that I would not do any harm to myself. The thoughts of slicing are sneaking, and why not, I’m already in pieces. My brain is not my friend today; it’s not even an enemy, it’s just sick. I see it wrapped in a towel and sweating from fever.

If you would like to get closer to understanding what psychosis is, this entry is one of the hints.

I am in constant amazement that I was able to write it.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.