Pod prąd / Upstream

(ENG.below) Gdy przychodzą symptomy, zawsze czuję się tak, jakbym przegrała. Racjonalnie wiem, że to nie moja wina, że nic nie mogłam zrobić, że w żaden sposób się do tego nie przyczyniłam; że – niezależnie od moich wysiłków – mój mózg ma taką a nie inną konstrukcję, własną aktywność i swoje wybuchy. Jednakże metafora „walki z chorobą” jest we mnie, i śmiem twierdzić, w dyskursie społeczno-kulturowym tak silna, że gdy przychodzi epizod, czuję się…przegrana.

Dziś więc krótki manifest. NIE DA SIĘ walczyć z chorobą psychiczną. Oczywiście można próbować, lecz skazuje się siebie tym samym na rozczarowanie, złość, gorycz i rozpacz. Walka z chorobą psychiczną NIE MA SZANS. Proszę, wbij sobie to do głowy. Możesz podejmować działania „higieniczne”, chodzić przykładnie spać, oszczędzać sobie bodźców, wyciągać się na siłę z łóżka, nie podejmować ryzykownych zachowań i brać regularnie leki, ale uwierz mi, choroba jest bytem osobnym i niezależnym, i gdy zechce, zmiecie twoje starania jednym dmuchnięciem.

Wydaje mi się więc, że by nauczyć się z chorobą psychiczną żyć pod jednym dachem, pod jednym mózgiem, trzeba przyjąć, że jest się BEZRADNYM wobec jej intensywnego wpływu. I to jest punkt wyjścia.

W naszych czasach bezradność jest, naturalnie, jednym z najmniej pożądanych stanów bycia, bo gloryfikujemy niezależność, wpływ, efektywność i postęp. Bardzo mi przykro, lecz jeśli chorujesz, będziesz musiał/a iść pod prąd; pod prąd swoich i społecznych przekonań.

Dobra wiadomość jest taka, że w tej akurat walce, w tym „życiu-pod-prąd”, masz szanse wygrać.

When symptoms come, I always feel like I’m losing. I rationally know that it was not my fault, that I could do nothing, that I did not contribute to it in any way; that – regardless of my efforts – my brain has such and no other structure, its own activity and its explosions. However, the metaphor of „fighting the disease” is in me, and I dare say, in socio-cultural discourse; and that when an episode comes, I feel … defeated.

Today, therefore, a short manifesto. YOU CAN’T FIGHT mental illness. Of course you can try, but therefore you doom yourself to disappointment, anger, bitterness and despair. Fighting mental illness has NO CHANCES. Please, get it in your head. You can take „hygienic” actions, decently go to sleep for example, save yourself stimuli, force yourself to get out of bed, do not take risky behavior and take medications regularly, but believe me, the disease is a separate and independent being, and if it only wants, it will sweep your efforts with one puff.

So it seems to me that in order to learn to live with one’s mental illness under one roof, under one brain, one must assume that one is HELPLESS to its intense influence. And this is the starting point.

In our time, helplessness is, of course, one of the least desirable states of being, because we glorify independence, influence, efficiency and progress. I am very sorry, but if you are ill, you will have to go against the tide; against the current of your own – and social – beliefs.

The good news is that in this particular fight, in this „life upstream,” you have a chance to win.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.